Izrael grzmi po skandalu na turnieju w Polsce. Jest relacja świadka
- Jak żyję, nigdy nie widziałem sytuacji, żeby ktoś fizycznie atakował sędziego na turnieju judo. Napastnicy zrobili z siebie ofiary - mówi w rozmowie z TVN24 świadek bójki, do której doszło podczas rozgrywek w Bielsko-Białej. Tym samym zaprzecza wersji przedstawionej przez ambasadę Izraela, która twierdzi, że zawodnicy z jej kraju padli ofiarą napaści. Relację świadka potwierdza policja.
O tym, że to nie zawodnicy z Izraela zostali zaatakowani, ale polski sędzia, przekonuje m.in. prezes klubu Janosik, który organizował turniej, Tomasz Chmielniak. Według jego relacji, inicjatorem napaści miał być izraelski trener, niezadowolony z powodu decyzji dotyczącej jego podopiecznych.
- Mamy wszystko nagrywane. Można było się cofnąć i zobaczyć, jak wyglądała walka, kto wygrał, a kto przegrał. Izraelski klub został wykluczony z zawodów, ponieważ zachowywali się agresywnie. Nie zachowali się fair play - wyjaśnia Chmielniak.
Bielsko-Biała: Bójka na turnieju judo. Świadek wskazał winnego
Wersję Chmielniaka potwierdza bielska policja, a także jeden ze świadków całego zdarzenia, trener judo. W rozmowie z TVN24 mężczyzna przyznał, że w swojej długoletniej karierze nigdy nie widział czegoś takiego.
- Byłem bezpośrednim świadkiem całej sytuacji od samego początku. Po uderzeniu sędziego rozpoczęła się szamotanina. Zaczęliśmy ich rozdzielać, bo nikt nie chciał eskalacji konfliktu ani bójki. Żadne polskie dziecko nie wbiegło na matę. Natomiast dzieci izraelskie wbiegły na matę - opowiadał.
Po rozdzieleniu uczestników bójki turniej został przerwany, a sędziowie zaczęli dyskutować, po czym podjęto decyzję o zdyskwalifikowaniu drużyny z Izraela. - Jak żyję, nigdy nie widziałem sytuacji, żeby ktoś fizycznie atakował sędziego na turnieju judo. Napastnicy zrobili z siebie ofiary - dodał szkoleniowiec.
Izrael oskarża Polskę. MSZ odpiera zarzuty
W związku z zaistniałą sytuacją ambasada Izraela w Polsce opublikowała oświadczenie, w którym stwierdzono, że to Izraelczycy zostali słownie i fizycznie zaatakowani. Dyplomaci wezwali też polskie władze do "niezwłocznego podjęcia stosownych działań, zbadania okoliczności incydentu, pociągnięcia winnych do odpowiedzialności i zapewnienia bezpieczeństwa izraelskim sportowcom w naszym kraju".
Sprawę skomentowało także polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, którego rzecznik Maciej Wewiór powołał się na oficjalne stanowisko Polskiego Związku Judo.
"Decyzja o wykluczeniu tej drużyny z turnieju została podjęta przez organizatora w trosce o bezpieczeństwo zawodników, sędziów i uczestników imprezy, zgodnie z obowiązującymi przepisami sportowymi" - mogliśmy przeczytać.
W innym fragmencie PZJ zaznaczył, iż nie znajduje podstaw, by łączyć incydent z jakimikolwiek kwestiami narodowościowymi, religijnymi lub ideologicznymi. MSZ zaś dodało, że "w pełni zgadza się, że nie ma miejsca na przemoc i antysemickie obelgi, zwłaszcza w sporcie".
Źródło: "Wprost", TVN24