Irańczycy w Polsce cieszą się z ataków USA. "Ten reżim musi upaść"
Irańczycy mieszkający w Polsce mówią o swoich oczekiwaniach i odczuciach po atakach Stanów Zjednoczonych i Izraela na ich kraj. - Błagaliśmy o interwencję - mówi Wirtualnej Polsce jedna z kobiet.
Irańczycy mieszkający w Polsce opowiedzieli o swoich odczuciach związanych z wojną na Bliskim Wschodzie, o swoich obawach i nadziejach w związku z amerykańską interwencją.
- Bycie kobietą w Iranie jest niezwykle trudne, praktycznie nie mają tam praw. Widziałam to na przykładzie mojej mamy, która musiała zmagać się z wieloma ograniczeniami. Pod koniec mojego pobytu w Iranie, gdy miałam około dziewięciu lat, byłam też świadkiem największych wówczas protestów w kraju. Po raz pierwszy odcięto nam wtedy dostęp do internetu - opowiada Wirtualnej Polsce młoda Iranka, która przeprowadziła się do Polski.
- Pierwszego dnia protestów zginęła dziewczyna, bardzo mi bliska, którą znałam jeszcze z dzieciństwa. Widziałam, jak podczas manifestacji ludzi rozpędzano gazem, a także polewano ich wrzątkiem z ciężarówek wyposażonych w specjalne urządzenia. Te obrazy do dziś pozostały w mojej pamięci - dodaje.
- Jak miałam osiem czy dziewięć lat, zostałam zatrzymana przez policję obyczajową. Ja nawet nie chodziłam w złym hidżabie, w moim ubiorze po prostu był za duży kontrast. Miałam białe spodnie na sobie i granatową koszulkę, więc musiałam 12 godzin spędzić z policją obyczajową, osiem godzin w samochodzie - mówi.
Zapytana, czy cieszy się z interwencji USA w Iranie, odpowiada, że "przez półtora miesiąca błagaliśmy o nią, a więc tak, nie ukrywam, cieszyliśmy się". - Ten reżim musi upaść. Więc popieram to, co się dzieje - mówi.
- Irańczycy nie są naiwni, nie oczekują, że inne mocarstwa będą dla nas życzliwe. Nie zmienia to faktu, że to, co się tam dzieje, też nie może trwać - podkreśliła.
Irańczycy w Polsce cieszą się z ataków USA
Inny Irańczyk mieszkający w Polsce mówi z kolei, że "już jako nastolatek wiedział, że nie chce wiązać przyszłości z Iranem". - Sufit tego kraju jest zbyt niski, żeby się tam rozwijać, bo rządzi nim religia, a nie wolność. Dlatego zdecydowałem się wyjechać na studia do Polski - mówi.
Opowiada też o brutalnym tłumieniu demonstracji. - Gdy ludzie wychodzą na ulice, władza nie odpowiada rozmową ani dialogiem. Zamiast tego używa gazu, broni i zabija protestujących. Pierwszego dnia zamieszek zginęła dziewczyna, która była mi bardzo bliska - mówi.
- Nikt nie jest szczęśliwy, że jego kraj jest atakowany, ale Irańczycy sami wołali o pomoc, bo nie dawali już rady żyć pod rządami, które zabijają własnych obywateli. To może być bolesny, ale konieczny moment przełomu - dodaje.