Iran zamknął granicę. Z kraju nie można już uciec
Hakan Fidan poinformował, że Iran wstrzymuje wyjazdy swoich obywateli. Dlatego Turcja nie odnotowuje napływu migrantów z Iranu. Minister zapewnił, że Ankara ma plany i zasoby na wypadek kryzysu.
Najważniejsze informacje:
- Iran wstrzymuje możliwość wyjazdu własnych obywateli, co ogranicza ruch na granicy z Turcją.
- Turcja deklaruje gotowość na ewentualny napływ uchodźców oraz prowadzi działania dyplomatyczne.
- Hakan Fidan ocenił, że szybka zmiana reżimu w Teheranie jest mało prawdopodobna, a osłabienie potencjału militarnego Iranu wymagałoby czasu.
Ankara nie obserwuje jednak fali migracji z Iranu. Szef MSZ Turcji Hakan Fidan wyjaśnił, że to skutek decyzji władz w Teheranie.
- Obecnie jednak Iran nie pozwala swoim obywatelom przekraczać granicy. Teheran nie udziela na to na razie pozwolenia. Dlatego nikt z Iranu do nas nie przybywa - powiedział turecki minister, cytowany przez agencję Anadolu. Jednocześnie zapewnił, że Turcja ma "niezbędne zasoby i plany" na wypadek masowego napływu uchodźców.
Dwa cele operacji. Nie chodzi tylko o bombę atomową
Co z obywatelami Turcji i bezpieczeństwem granicy?
Fidan przekazał, że w Iranie przebywa ok. 20 tys. obywateli Turcji. Mogą oni, podobnie jak cudzoziemcy, wyjechać do Turcji przez trzy przejścia graniczne łączące oba państwa.
Szef tureckiej dyplomacji mówił także o działaniach politycznych. Zaznaczył, że Ankara prowadzi inicjatywy dyplomatyczne, których celem jest wygaszenie walk w regionie. - Wojna rozpoczęłaby się wcześniej, ale nieco ją opóźniliśmy naszymi wysiłkami - stwierdził Fidan.
Minister ocenił, że Iran, atakując kraje Zatoki Perskiej, próbuje podnieść koszty wojny i skłonić je do wywarcia presji na USA w kierunku wstrzymania działań wojennych. Według Fidana powodzenie tej taktyki "wydaje się mało prawdopodobne". Jego zdaniem "minimalnym warunkiem zakończenia wojny jest sprowadzenie strony przeciwnej do poziomu niemocy militarnej, która zadowoliłaby atakującego", a "celem maksymalnym" byłaby zmiana reżimu w Teheranie.
Fidan zastrzegł, że nawet realizacja minimum – zniszczenie lub neutralizacja kluczowych zdolności militarnych Iranu – wymagałaby czasu i szeregu operacji, bo to rozległe państwo z rozproszonym arsenałem rakietowym. Ocenił też, że w irańskim społeczeństwie nie ma dziś wystarczającego "poziomu niepokoju", który wskazywałby na realną perspektywę zmiany władzy.
W kontekście eskalacji napięć głos zabrał również prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan. Zaznaczył, że ataki USA i Izraela "wyraźnie naruszyły suwerenność Iranu oraz prawo międzynarodowe". Potępił też irańskie uderzenia na "bratnie kraje Zatoki Perskiej", a odpowiedzialnością za wybuch konfliktu obarczył "prowokacje premiera Izraela Benjamina Netanjahu". W niedzielę wyraził smutek z powodu śmierci najwyższego przywódcy Iranu Alego Chameneiego.