Historyczny pogrom na oceanie. Amerykanie nie zatopili tak dużych okrętów od II wojny światowej
Od czasów II wojny światowej Amerykanie nie zatopili tak dużych okrętów przeciwnika, jak podczas operacji "Epic Fury". W dodatku jedną z irańskich fregat zatopił okręt podwodny. Takiego sukcesu siły podwodne nie miały niemal od 81 lat.
Już pierwszego dnia operacji Amerykanie zatopili dziewięć irańskich jednostek. Na terenie bazy marynarki wojennej w Konarak potwierdzono zniszczenie trzech irańskich jednostek nawodnych. Trafione okręty zidentyfikowano jako lekką fregatę "Jamaran" typu Moudge, która w zasadzie jest wielkości korwety, a także dwie ostatnie stare korwety typu Bayandor: "Bayandor" oraz "Naghdi". W Bandar Abbas zatopiono kolejną fregatę typu Moudge – "Sahand". Prócz tego zostały zatopione patrolowce i okręty pomocnicze. Prezydent Donald Trump ogłosił wielki sukces.
"Właśnie poinformowano mnie, że zniszczyliśmy i zatopiliśmy 9 irańskich okrętów marynarki, w tym jednostki duże i ważne. Idziemy po resztę - wkrótce też pójdą na dno! W innym ataku w dużej mierze zniszczyliśmy ich dowództwo marynarki. Poza tym ich marynarka ma się świetnie!" - napisał w Truth Social.
I tym razem miał rację. Amerykanie pierwszego dnia operacji zatopili dwie z siedmiu posiadanych lekkich fregat, jak sami nazywają je Irańczycy. Kolejną lekką fregatę "Dena" stracili 4 marca na Oceanie Indyjskim, około 40 mil morskich na południe od Galle na Sri Lance w wyniku ataku amerykańskiego okrętu podwodnego. Teheranowi pozostały jedynie trzy stare małe fregaty typu Alvand, zbudowane na przełomie lat 60. i 70. XX wieku i ostatni ze zbudowanych okrętów typu Moudge – "Deylaman". Pierwsze, mimo modernizacji sprzed kilku lat, mają bardzo małe zdolności bojowe i przenoszą jedynie osiem chińskich pocisków przeciwokrętowych C-802. Uzbrojenie przeciwlotnicze ogranicza się jedynie do jednej podwójnie sprzężonej armaty kal. 35 mm i trzech pojedynczych działek kal. 20 mm.
Ataki Izraela. "Należało się tego spodziewać"
Najciekawsze jest jednak zatopienie "Deny", które jest pierwszym amerykańskim zatopieniem jednostki przeciwnika przez okręt podwodny od 14 sierpnia 1945 r., kiedy USS "Torsk" zatopił japoński patrolowiec "CD 13". Jolly Roger. Nieznana jeszcze z nazwy jednostka będzie mogła oficjalnie podnieść Jolly Roger, czyli piracką flagę, która od czasów Wielkiej Wojny była wywieszana na okrętach podwodnych po patrolach zakończonych sukcesem. Po drugiej wojnie światowej tylko dwa okręty taką podniosły – brytyjski HMS "Conqueror", który zatopił argentyński krążownik "General Belgrano" podczas wojny o Falklandy w 1982 r., oraz we wrześniu 2017 r. USS "Jimmy Carter".
Ten jednak oficjalnie nie zatopił żadnej jednostki, a flaga miała oznaczać udaną operację specjalną, której szczegóły do dziś nie zostały ujawnione. W każdym razie Trump, który wówczas był prezydentem, nie omieszkał pochwalić się sukcesem. Tym razem jednak podniesienie Jolly Roger jest jak najbardziej usprawiedliwione. Zatopienie "Deny" jest drugim w historii osiągniętym przez okręt podwodny z napędem jądrowym i pierwszym z wykorzystaniem nowoczesnej torpedy. Był to bowiem debiut bojowy ciężkiej torpedy Mk-48 ADCAP, która w obecnej wersji jest produkowana od 2008 r. "Dena" w zasadzie nie miała szans na przeżycie w momencie trafienia. Mk-48 ADCAP przenosi głowicę z 295 kg materiału PBXN-105, który stanowi ekwiwalent ok. 495 kg trotylu. Dla okrętu wypierającego 1500 ton i mającego długość 95 metrów to aż za wiele.
Wedle danych marynarki wojennej Sri Lanki, która ratowała rozbitków, udało się wyłowić 35 rozbitków. Załoga jednostki liczy 130-140 osób, w zależności od wykonywanej misji. Największe sukcesy od lat. Nie tylko dla sił podwodnych operacja przeciwko Iranowi okazała się niezwykle owocna. Dla amerykańskiego lotnictwa zatopione jednostki są największymi, jakie zatopiono od zakończenia II wojny światowej. Podczas wojny w Korei Amerykanie topili głównie niewielkie jednostki, wypierające maksymalnie do 300-400 ton. W Wietnamie, zwłaszcza od 1965 r., US Navy i US Air Force systematycznie niszczyły północnowietnamskie jednostki przybrzeżne w ramach operacji Market Time i Sea Dragon. Chodziło jednak głównie o kutry patrolowe, małe statki transportowe i barki przewożące broń oraz zaopatrzenie. Z kolei podczas wojny w Zatoce Perskiej w 1991 r. 18 stycznia amerykańskie śmigłowce AH-1W Super Cobra zniszczyły iracki kuter rakietowy typu Osa II "Ain Zaqr" przy użyciu pocisków przeciwpancernych AGM-114 Hellfire. Był to pierwszy w historii przypadek zatopienia okrętu przez śmigłowiec przy użyciu kierowanej broni przeciwpancernej.
Kilka dni później lotnictwo US Navy i US Air Force zatopiło kolejne irackie jednostki: kutry rakietowe typu Osa, patrolowce typu TNC-45 oraz trałowce. Na przykład 25 stycznia 1991 r. samoloty A-6 Intruder zatopiły kuter rakietowy "Tariq ibn Ziyad". W trakcie tej wojny Irak stracił większość swojej floty nawodnej – niemal wyłącznie w wyniku ataków lotniczych. Tym razem pokrzywdzone mogą się poczuć amerykańskie siły nawodne. Otrzymały jednak inne zadania i przede wszystkim osłaniają własne zespoły stworzone wokół lotniskowców przed atakiem lotniczym.
Wątpliwe więc, że i one osiągną jakieś sukcesy przeciwko irańskim okrętom.
Sławek Zagórski dla Wirtualnej Polski