Gruzińska mafia rozbita. Brutalne napady na jubilerów w Polsce
Członkowie gruzińskiej mafii, w tym jej 55‑letni przywódca, usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym, odpowiedzialnej za brutalne napady na salony jubilerskie w Krakowie i Poznaniu. Decyzją sądu wszyscy trafili do aresztu na trzy miesiące - poinformowała Prokuratura Regionalna w Krakowie.
Najważniejsze informacje:
- Zatrzymano pięciu podejrzanych, w tym 55-letniego lidera grupy; wszyscy zostali aresztowani na trzy miesiące.
- Zarzuty dotyczą udziału w zbrojnej grupie i rozbojów na jubilerów w Krakowie i Poznaniu; grozi od 2 do 20 lat więzienia.
- Podejrzani nie przyznali się i odmówili wyjaśnień; działania grupy miały ustalony podział ról.
Do zatrzymań doszło w środę nad ranem w Poznaniu. W skoordynowanej akcji brało udział blisko 40 policjantów z Krakowa, którzy jednocześnie weszli pod cztery wcześniej wytypowane adresy. Zatrzymano pięciu mężczyzn, w tym szefa grupy przestępczej.
Zatrzymani zostali przewiezieni do Krakowa, gdzie w Prokuraturze Regionalnej usłyszeli poważne zarzuty. - Ogłoszono im zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym, działającej według ustalonego planu, z podziałem ról i korzyści uzyskanych z przestępstw - poinformował rzecznik prokuratury Janusz Kowalski.
Jak dodał, grupa specjalizowała się w rozbojach z użyciem broni palnej, a jej celem były salony jubilerskie. - Przesłuchani w charakterze podejrzanych mężczyźni nie przyznali się do dokonania zarzucanych im czynów i odmówili składania wyjaśnień - przekazał prokurator.
Za zarzucane czyny podejrzanym grozi od 2 do 20 lat pozbawienia wolności. Sąd zdecydował o zastosowaniu wobec nich tymczasowego aresztu na okres trzech miesięcy.
Brutalny napad w Krakowie. Strzelali podczas ucieczki
Jednym z najpoważniejszych zarzutów jest napad na salon jubilerski na osiedlu Tysiąclecia w Krakowie, do którego doszło w grudniu 2025 roku. Jak relacjonowała wcześniej policja, sprawcy działali z wyjątkową brutalnością. - Do lokalu weszli zamaskowani mężczyźni, którzy przedmiotem przypominającym broń palną oraz siekierą sterroryzowali właściciela i pracownika, a następnie ukradli biżuterię wartą prawie milion złotych - relacjonowała Anna Zbroja‑Zagórska z zespołu prasowego małopolskiej policji.
Podczas ucieczki sprawcy oddawali strzały, by zastraszyć osoby postronne i uniemożliwić pościg.
Śledczy ustalili, że w napadzie brało udział sześć osób, z których każda miała jasno określone zadania. Trzech Gruzinów bezpośrednio po rozboju opuściło Polskę, najprawdopodobniej wracając do swojego kraju. Jeden z mężczyzn pełnił funkcję obserwatora, a w umówionym miejscu czekał kierowca.
Całą akcję miał nadzorować szef mafii, który specjalnie przyjechał w tym celu z Poznania.
W toku śledztwa policjanci ustalili, że ta sama grupa przestępcza – choć w nieco innym składzie osobowym – odpowiada także za napad na jubilera w Poznaniu z 15 listopada 2025 roku.
Według śledczych sposób działania sprawców w obu miastach był niemal identyczny. - Brutalność, bezwzględność i schemat działania bandytów były takie same, jak podczas napadu w Krakowie - podkreślają funkcjonariusze.