Geostrategiczny przeciąg, nowa rada Trumpa i zmierzch Orbana? Prof. Góralczyk o nowym ładzie światowym
Żyjemy w czasach, w których stary porządek świata przestał funkcjonować, a nowy jeszcze się nie wyłonił. Druga kadencja Donalda Trumpa, rosnąca potęga technologiczna Chin oraz wewnętrzne problemy Węgier to tylko niektóre elementy tej skomplikowanej układanki. W najnowszej rozmowie na kanale "Żeby wiedzieć" analizujemy z prof. Bogdanem Góralczykiem scenariusze na najbliższą przyszłość, w której Europa może zostać zmarginalizowana, a technologiczny wyścig mocarstw zadecyduje o globalnej hegemonii.
Gość programu:
Prof. Bogdan Góralczyk – sinolog, dyplomata, wykładowca akademicki w Centrum Europejskim Uniwersytetu Warszawskiego. Były ambasador RP w krajach azjatyckich oraz na Węgrzech. Autor wielu publikacji, w tym m.in. "Nowa gra w Chińczyka" oraz "Węgierski syndrom: Trianon".
3 najważniejsze tezy rozmowy:
- Koniec świata euroatlantyckiego. Prof. Góralczyk diagnozuje, że znaleźliśmy się w fazie "geostrategicznego przeciągu". Ekspert ostrzega, że krystalizujące się koncepcje nowej administracji USA (m.in. grupa C5) mogą całkowicie pominąć Europę w globalnym rozdaniu sił, stawiając na relacje Waszyngtonu z Pekinem, New Delhi, Moskwą i Tokio.
- Technologia ważniejsza niż terytoria. Gość programu przekonuje, że w XXI wieku tradycyjna wojna o ziemię schodzi na dalszy plan. Według jego oceny, prawdziwy, decydujący wyścig zbrojeń między USA a Chinami toczy się o dominację w cyberprzestrzeni, rozwoju sztucznej inteligencji oraz technologiach kwantowych.
- Zmierzch mitu Orbana. W opinii dyplomaty, premier Węgier bezpowrotnie traci "rząd dusz" we własnym kraju na rzecz rosnącej w siłę partii Petera Magyara. Profesor przewiduje, że bezwarunkowe postawienie wszystkiego na jedną kartę – Donalda Trumpa – może okazać się dla Budapesztu wyjątkowo ryzykowną i kosztowną strategią.
Druga kadencja Trumpa: Jazda bez trzymanki
Mija rok od zaprzysiężenia Donalda Trumpa na drugą kadencję. Obserwujemy prezydenturę inną niż pierwsza – pozbawioną hamulców w postaci doświadczonych doradców z Partii Republikańskiej, którzy wcześniej tonowali zapędy prezydenta. Obecnie otoczenie w Waszyngtonie składa się głównie z osób bezkrytycznie wykonujących polecenia, co radykalnie zmienia styl sprawowania władzy w Białym Domu.
- Ta druga kadencja, jak widzimy, jest inna niż pierwsza. Pierwsza charakteryzowała jednak ograniczanie Trumpa przez wybitnych przedstawicieli Partii Republikańskiej. Tym razem natomiast Trump jest niczym nieograniczony, bo ma wokół siebie tylko lizusów, potakiwaczy i tego typu sytuacje – ocenia bez ogródek prof. Góralczyk.
Prezydent USA konsekwentnie dąży do rozmontowania struktur wielostronnych, takich jak ONZ, na rzecz bezpośrednich relacji dwustronnych. Jego propozycja powołania "Rady Pokoju" może być w rzeczywistości próbą ostatecznego zmarginalizowania Organizacji Narodów Zjednoczonych, która zdaniem gościa programu nie przystaje do dzisiejszych realiów geopolitycznych.
- ONZ, którą ja już od dekad dwóch co najmniej (...) definiuję jako Organizację Narodów Zagubionych (...), i szczególnie Rada Bezpieczeństwa odzwierciedla układ sił po 1945 roku, a mamy 2026 i totalnie inny świat – zauważa sinolog i dodaje: "Gdzie było ONZ w Gazie, gdzie jest ONZ na obszarach Ukrainy? Te przypadki można mnożyć".
Ekspert zwraca też uwagę na symbolikę dat. Stany Zjednoczone przygotowują się do obchodów 250-lecia Deklaracji Niepodległości w 2026 roku. Donald Trump, który sam definiuje się jako "najlepszy prezydent w historii", potrzebuje spektakularnego sukcesu, by zapisać się w podręcznikach.
- On musi coś dać, wejść z czymś do historii. (...) "Nie interesuje mnie pokój, interesują mnie terytoria" – cytuje sposób myślenia prezydenta USA prof. Góralczyk, nawiązując do powracających pomysłów zakupu Grenlandii.
Nowa Doktryna "Donroe" i marginalizacja Europy
W niepublikowanych, ale dyskutowanych w kuluarach dokumentach strategicznych nowej administracji, pojawia się koncepcja C5 – nowej globalnej rady bezpieczeństwa. W tym układzie nie ma miejsca dla Starego Kontynentu, co powinno być sygnałem alarmowym dla europejskich stolic. Prof. Góralczyk wskazuje na dokument z 5 grudnia ubiegłego roku, który redefiniuje amerykańską obecność na świecie, nazywając to "Doktryną Donroe" – od imienia Donald i historycznej doktryny Monroe.
- Trump powraca do zapomnianej już wydawało się doktryny Monroe z 1812 roku i oczywiście nazywa ją Donroe od Donalda. (...) Doktryna Donroe to jest, że Amerykanie mają swoją strefę wpływów, zachodnią półkulę – tłumaczy wykładowca UW.
Konsekwencją tego jest nowa układanka sił, w której Europa przestaje być kluczowym graczem. - Wyłoniła się w tych nieopublikowanych (dokumentach - przyp. red.) koncepcja C5, czyli pięciu państw takiej nowej Rady Bezpieczeństwa ONZ. Czyli Stany Zjednoczone, Chiny, Rosja, Indie i Japonia. Nie ma w tym Europy. To jest, proszę państwa, dzwon już Zygmunta, żebyśmy się obudzili z geopolitycznej drzemki – alarmuje prof. Góralczyk.
Kanada jako pierwsza zrozumiała zmianę kursu, wykonując gwałtowny zwrot w stronę Chin. To pragmatyzm wynikający z faktu, że nawet tradycyjny sojusz wywiadowczy "Pięciorga Oczu" (Five Eyes) traci na znaczeniu w obliczu nowej polityki Waszyngtonu.
- Premier Kanady, zanim powiedział to, co powiedział w Davos, powiedział tam, że stary Ład już nie funkcjonuje. (...) To wystąpienie jest niezwykle istotne, bo to wypłynęło jednak z twardego rdzenia, który dotychczas rządził światem, czyli ze świata liberalnego" – podkreśla dyplomata.
Chiny: Wielki Renesans i gra o technologię
Pekin realizuje swój długofalowy plan "wielkiego renesansu narodu chińskiego", który ma się ziścić na stulecie ChRL w 2049 roku. Jednak profesor wskazuje też na bliższe daty, które mogą być kluczowe dla globalnego bezpieczeństwa, w tym rok 2027 – stulecie Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Rywalizacja o Tajwan to w istocie walka o kontrolę nad produkcją najnowocześniejszych półprzewodników.
- W mojej ocenie to jest testowanie woli Amerykanów. Czy będą chcieli stanąć w obronie Tajwanu? (...) Kwestia Tajwanu jak najbardziej stoi. A ja od dawna wiem, że Komunistyczna Partia Chin dała mandat, być może dożywotni, dla Xi Jinpinga w jednym podstawowym celu: żeby dokonać unifikacji – przestrzega gość kanału "Żeby wiedzieć".
Jednak to nie tradycyjna wojna kinetyczna jest najważniejszym polem bitwy. Prawdziwe starcie mocarstw odbywa się w laboratoriach, gdzie stawką jest prymat w dziedzinie sztucznej inteligencji. Prof. Góralczyk przytacza przykład chińskiej ekspansji w sektorze aut elektrycznych, wskazując, że w ciągu zaledwie trzech lat Chiny wprowadziły na rynek ponad 160 modeli takich pojazdów.
- Sztuczna inteligencja w rywalizacji chińsko-amerykańskiej została wprzężona do wyścigu zbrojeń (...). Ja uważam zresztą, że on jest ważniejszy aniżeli o Tajwan, bo jeżeli Chińczycy wyprzedzą Amerykanów – bo Europy w tym nie ma – w wysokich technologiach, no to wygrali – argumentuje ekspert.
Węgry: Pęknięcie w systemie Orbana
Sytuacja na Węgrzech staje się coraz bardziej napięta. Viktor Orban, mimo 16 lat nieprzerwanych rządów, traci poparcie społeczne. Przyczyną jest nie tylko stagnacja gospodarcza i rekordowa inflacja, ale przede wszystkim ujawniana przez opozycję skala korupcji i bogactwa elit władzy.
- Węgrzy się w szerokiej masie Viktora Orbana rozczarowali, bo nie dowiózł, nie dostarczył, nie dał. Gospodarka węgierska w ostatnich dwóch latach balansuje na granicy recesji (...) i ma dwa rekordy europejskie. Największa inflacja (...) i największą korupcję – wylicza prof. Góralczyk.
Na scenie politycznej wyrósł nowy gracz – Peter Magyar i jego partia Cisa. Magyar, były dyplomata wywodzący się z wnętrza systemu Fideszu, skutecznie punktuje słabości władzy, wykorzystując media społecznościowe do pokazywania majątków rodziny premiera, w tym słynnej posiadłości Hatvanpuszta.
- Peter Magyar sprawił, że w węgierskim internecie, na tamtejszym YouTubie, pojawił się film (...) »Dynasty«, ale nie taka, jak kiedyś była w Hollywood, tylko poświęcona najstarszej córce Rachel i jej mężowi. (...) Jak oni dochodzili do majątku i jakie pałac" – opowiada sinolog, dodając: - Ten film »Dynastia« miał (...) już ponad 3,5 miliona wejść.
To sprawia, że Orban traci kontrolę nad narracją, a Budapeszt staje się areną walki dwóch wizji państwa.
- Peter Magyar dotarł do Węgrów. Dotarł z tym przesłaniem i to powoduje moją tezę, że Orban stracił rząd dusz. (...) Orban zamiast obiecywać, zaczął straszyć i do tej pory całą kampanię teraz opiera na strachu – diagnozuje obecną sytuację polityczną prof. Góralczyk.
Koniec mitu "Polak, Węgier, dwa bratanki"
Relacje polsko-węgierskie znalazły się w historycznym dołku. Różnice w podejściu do wojny na Wschodzie oraz polityki unijnej sprawiły, że dawna przyjaźń ustąpiła miejsca chłodnej kalkulacji. Profesor Góralczyk, bazując na swoim dyplomatycznym doświadczeniu, brutalnie weryfikuje sentymentalne podejście Polaków do węgierskich partnerów.
- Węgier za jednego Niemca pięciu Polaków by sprzedał, czyli z Niemcem, od biedy z Austriakiem, robi się biznesy, a Polak to wstęgi, tablice, pomniki, celebracje, nawet wspólne wypicie wina, bo się lubimy. Ale tylko tyle – konkluduje gorzko prof. Góralczyk.