Fińska propozycja dla Trumpa. "Niezwykle omijająca i celowo niejednoznaczna"
Prezydent Finlandii Alexander Stubb przedstawił nową propozycję wyjścia z impasu wokół Cieśniny Ormuz i wojny w Ukrainie. Znany z bliskich relacji z Donaldem Trumpem przywódca twierdzi, że Europa mogłaby pomóc USA chronić cieśninę, jeżeli Amerykanie zgodziliby się jeszcze bardziej wesprzeć Ukrainę. Zdaniem dra Aleksandra Olecha z Grupy Defence24 propozycja prezydenta Finlandii jest "niezwykle omijająca" i "celowo niejednoznaczna".
- Z jednej strony mówi o wsparciu Stanów Zjednoczonych i sugeruje, że państwa posiadające floty powinny je wysłać, ale z drugiej strony w ogóle nie wskazuje na Finlandię jako uczestnika takich działań — mówi Wirtualnej Polsce dr Aleksander Olech, szef współpracy międzynarodowej Defence24, wykładowca na krajowych i zagranicznych uczelniach, współpracownik NATO, analityk i publicysta.
I jak podkreśla ekspert, taka taktyka to nie przypadek.
- Finlandia nie chce eskalować, ponieważ ma ciągłe doświadczenia z presją i działaniami Rosji, dlatego dziś koncentruje się przede wszystkim na zabezpieczeniu swojej północnej flanki, a nie Bałtyku czy tym bardziej Bliskiego Wschodu. Maksymalnie zwiększa własne zdolności, wzmacnia obronę terytorialną i odstraszanie, ale unika działań, które mogłyby być odebrane jako bezpośrednia eskalacja wobec Moskwy. To pokazuje też szerszy problem, że państwa regionu skupiają się na własnym bezpieczeństwie, a nie na operacjach na Bliskim Wschodzie - uważa ekspert.
Bestialski atak na Bejrut. Budynek mieszkalny zrównany z ziemią
Propozycja z Finlandii: Pomoc w Iranie za wsparcie Ukrainy
Według informacji podawanych przez Politico jeden z największych sojuszników Donalda Trumpa w Europie - prezydent Finlandii Alexander Stubb - ma pomysł na to, jak za jednym zamachem rozwiązać problem wojny w Ukrainie i naftowy kryzys w Zatoce Perskiej.
Podczas rozmowy z dziennikarzami polityk miał przekazać, że widzi realny potencjał w pomyśle, by zaoferować Trumpowi to, czego żąda, czyli europejskie wsparcie militarne w zabezpieczeniu Cieśniny Ormuz, ale pod jednym warunkiem: w zamian za spełnienie warunków, jakie mogłaby postawić przywódcy USA Europa.
Pomysł Stubba opiera się na tym, by USA dostarczyły Ukrainie wszelką pomoc konieczną do osiągnięcia akceptowalnego porozumienia pokojowego z Rosją. Wówczas europejscy sojusznicy odpłaciliby się pomocą w Cieśninie Ormuz.
"Dla Trumpa to ważne"
Przypomnijmy, jak przekazał Trump, partnerzy NATO poinformowali go, iż nie chcą angażować się w działania militarne, nawet w sytuacji, gdy zgadzają się co do tego, że Iran nie powinien zdobyć broni nuklearnej. Odpowiedzią USA miałoby być rozważenie wyjścia z Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Czy propozycja fińskiego prezydenta nie jest więc próbą "ułagodzenia" amerykańskiego przywódcy?
- W pewnym sensie tak, bo mamy dziś w Europie dużą niespójność. Przypomnę, że panowie się znajdą i razem grywają w golfa. Dla Trumpa to ważne. Z jednej strony krytykujemy prezydenta USA, mówimy, że jest transakcyjny, że patrzy tylko na interes Ameryki, a nawet, że jest prorosyjski. Z drugiej strony oddajemy mu pełną inicjatywę i de facto wszystkie karty do negocjacji z Putinem - komentuje dr Olech.
I jak dodaje, Europa sama nie prowadzi realnej polityki wobec Rosji.
- Polska jest dziś laboratorium wojny hybrydowej - Rosja testuje u nas różne scenariusze i atakuje, a my wciąż czekamy na reakcję Waszyngtonu. To pokazuje pewną zależność, która nie została przełamana. Jeśli Europa chce być podmiotowa, musi sama wejść w proces negocjacyjny, a nie tylko reagować na ruchy Stanów Zjednoczonych - dodaje rozmówca Wirtualnej Polski.
Ukraina traci na wojnie USA z Iranem
Europejscy urzędnicy, w tym Stubb, obawiają się, że im dłużej będzie trwała wojna Trumpa z Iranem, tym bardziej może ona zaszkodzić Ukrainie i jej potencjałowi obrony przed rosyjską agresją. Gwałtowny wzrost globalnych cen energii oraz decyzja Waszyngtonu o złagodzeniu sankcji wobec rosyjskiego przemysłu naftowego znacząco zwiększą dochody Putina ze sprzedaży rosyjskich paliw kopalnych.
Jednocześnie amerykańskie siły zużywają setki pocisków przechwytujących do zestrzeliwania irańskich rakiet i dronów, a mogłyby je wysłać Ukrainie. Sam Trump niedawno zaczął wywierać jeszcze większą presję na prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, by zgodził się na porozumienie z Putinem, nie precyzując, czy w ogóle, a jeśli tak, to jakie gwarancje bezpieczeństwa mogłaby zaoferować Ameryka, aby zapewnić trwały pokój.
- Co jeszcze mogą dostarczyć USA Ukrainie? Trzeba powiedzieć wprost - niewiele więcej w zbrojeniowym znaczeniu. Stany Zjednoczone zmieniają podejście i mówią o zakończeniu konfliktu, ale nie poprzez dalsze dozbrajanie Ukrainy. Wsparcie będzie raczej wywiadowcze, satelitarne, technologiczne - czyli takie, które daje przewagę informacyjną, ale nie oznacza dostaw dużych ilości sprzętu - wylicza dr Olech.
I jak podkreśla, jednocześnie Europa również dochodzi do ściany.
- Kończą się zapasy. Finlandia i Szwecja, które były bardzo aktywne we wsparciu, również nie będą już w stanie dostarczać uzbrojenia w takiej skali, jak wcześniej, bo same muszą odbudowywać własne zdolności. To dotyczy też innych państw europejskich. Po prostu fizycznie nie mamy już tyle sprzętu, ile mieliśmy na początku wojny - prognozuje ekspert.
"Konflikt pomaga Rosji"
Prezydent Finlandii ujawnił też, że obawia się, iż rozmowy pokojowe w sprawie Ukrainy zmierzają do punktu, w którym Kijów będzie zmuszony do zaakceptowania złego porozumienia, polegającego na oddaniu terytoriów Rosji. Co więcej, negocjacje mogą w ogóle upaść, pozostawiając całą Europę bez wsparcia USA.
- Amerykanie realizują swoją strategię "peace through strength" (pokój przez siłę - red.), ale trzeba jasno powiedzieć, że dla nich liczy się cel, a niekoniecznie droga. Czyli nie będą ważne "środki". Obiecali doprowadzić do pokoju, ale nie określili, jakimi środkami. Jeśli uznają, że można to zrobić poprzez ograniczenie wsparcia militarnego i wymuszenie negocjacji, to pójdą w tym kierunku. To oznacza odejście od strategii maksymalnego osłabiania Rosji na rzecz zamknięcia konfliktu. To jest polityka, którą Europa musi zrozumieć. A na pewno Warszawa - uważa dr Olech.
W jego ocenie, wojna USA z Iranem zdecydowanie szkodzi Ukrainie.
- Im dłużej trwa ten konflikt, tym bardziej pomaga Rosji. Rosja już oferuje swoje surowce na całym świecie. Azja oczywiście je kupuje. Trzeba też dodać, że Europa - mimo deklaracji - nadal je importuje. Co więcej, największym importerem pozostaje Francja, która później dystrybuuje te surowce dalej, m.in. do Niemiec czy państw Beneluksu. To pokazuje ogromną sprzeczność w europejskiej polityce - podkreśla rozmówca Wirtualnej Polski.
Według dra Olecha wzrost cen energii dodatkowo wzmacnia Rosję finansowo.
- Jeśli Europa chce mówić o autonomii, musi zacząć działać samodzielnie. W przeciwnym razie Ukraina pozostanie elementem rozgrywki Moskwa-Waszyngton, ale bez Europy - ocenia analityk.
"Europa nie zareaguje"
Zdaniem eksperta wysłanie wspólnej floty europejskiej do Cieśniny Ormuz nie jest realne.
- Owszem, w regionie są obecni Francuzi i Włosi, ale działają wyłącznie na podstawie własnych interesów. Francja ma ogromne interesy zbrojeniowe w Zatoce Perskiej, bazę w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, obecność wojskową w Iraku i Dżibuti. I to właśnie te interesy będzie chronić. Jej działania mają charakter defensywny, nie ofensywny - uważa dr Olech.
Jego zdaniem nie ma dziś ani politycznej woli, ani zdolności, żeby Europa weszła w szeroką operację morską razem z USA.
- Każde państwo patrzy na własne priorytety. Estonia mówi, że może pomóc, ale militarnie nie ma żadnych zdolności. Europa nie zareaguje. W Waszyngtonie padają pytania, czy USA mają zatem reagować w Europie? Tak, reagować, gdyż amerykański interes będzie tego wymagał - puentuje ekspert.
Sylwester Ruszkiewicz, dziennikarz Wirtualnej Polski