Pomyłka Rosjan. Uderzyli we własny budynek
W Rostowie nad Donem drony wywołały pożar w zakładach przemysłowych. Rosyjska obrona przeciwlotnicza przypadkowo trafiła też w budynek mieszkalny, co spowodowało ofiary wśród ludności cywilnej.
Najważniejsze informacje:
- Atak dronów spowodował pożar w przemysłowej części Rostowa nad Donem.
- Rosyjski pocisk przeciwlotniczy przypadkowo uderzyć miał też w budynek mieszkalny.
- W wyniku incydentu jedna osoba zginęła, a cztery zostały ranne, w tym dziecko.
Rosyjski pocisk obrony przeciwlotniczej miał w nocy z 13 na 14 stycznia uderzyć w budynek mieszkalny w rosyjskim mieście Rostów nad Donem - wynika z relacji świadków oraz nagrań opublikowanych w mediach społecznościowych, co opisuje The Kyiv Independent.
Rosjanie mieli trafić w budynek własnych cywilów
Mieszkańcy informowali o nocnych eksplozjach w mieście i zamieszczali nagrania pokazujące działanie obrony przeciwlotniczej nad Rostowem.
Z relacji mediów wynika, że rosyjskie władze ostrzegały przed ukraińskim atakiem dronów i wydały również kilka ostrzeżeń rakietowych dla regionu. Rosyjskie Ministerstwo Obrony podało 14 stycznia, że w nocy zestrzelono 48 ukraińskich dronów, w tym 25 nad obwodem rostowskim.
Mer Rostowa nad Donem, Aleksandr Skriabin, potwierdził doniesienia o pożarze w jednym z budynków mieszkalnych, twierdząc jednak, że był on wynikiem upadku szczątków ukraińskiego drona.
Gubernator obwodu rostowskiego, Jurij Słiusar, poinformował z kolei, że w wyniku pożaru w mieszkaniu zginął mężczyzna, a cztery osoby - w tym czteroletnie dziecko - zostały ranne w Rostowie nad Donem oraz na przedmieściach miasta.
Źródło: The Kyiv Independent