"Ewidentnie zlekceważyli Ukraińców". Kijów przełamał armię Putina
Ukraina skutecznie poprowadziła kontrofensywę i odbiła Kupiańsk. - Sukcesy taktyczne mają często znaczenie strategiczne. Kilka filmów potrafi decydować o ruchach strategicznych, politycznych, na najwyższych szczeblach - mówi Wirtualnej Polsce płk Piotr Lewandowski. Czy Kijów przekuje ten sukces na coś więcej?
Naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy, generał Ołeksandr Syrski poinformował w środę o przejęciu kontroli nad 90 proc. powierzchni miasta Kupiańsk w obwodzie charkowskim - podała agencja Interfax-Ukraina. Wcześniej to Rosjanie kilka razy ogłaszali zdobycie Kupiańska.
Moskwa sygnalizowała, że miasto - ważny węzeł komunikacyjny na północnym wschodzie Ukrainy - zostało zajęte przez jej wojska pod koniec listopada.
Działania kontrofensywne armii ukraińskiej doprowadziły jednak do okrążenia rosyjskich oddziałów w centrum oraz odzyskania kontroli na północną i zachodnią częścią Kupiańska.
Doniesienia te mówiły o przynajmniej setce uwięzionych rosyjskich wojskowych. Kupiańsk jest tym samym jednym z niewielu - przynajmniej w ostatnim czasie - kierunków, w którym Ukraińcy byli w stanie odnieść sukces.
Kijów odnosi je także na innych polach, m.in. skutecznie rażąc rosyjską machinę wojenną, uderzając w fabryki czy rafinerie, oraz rażąc rosyjski okręt podwodny w porcie w Noworosyjsku. Sukcesów bezpośrednio na froncie było jednak w ostatnim czasie niewiele.
- To sukces taktyczny Ukraińców - mówi wprost płk Piotr Lewandowski, weteran misji w Iraku i Afganistanie oraz analityk wojny w Ukrainie. - Kijów wykorzystał na kierunku kupiańskim skrajnie niekorzystną taktyczną sytuację Rosjan - podkreśla.
Rosjanie popełnili błąd
- Rosjanie ze składu 6. Armii atakowali nie tylko relatywnie wąskim korytarzem wzdłuż brzegu rzeki, ale jeszcze podstawą ich ataku był przyczółek. W zasadzie Rosjanie postąpili niezgodnie z własną sztuką operacyjną - tłumaczy.
Żołnierze Putina w konsekwencji ukraińskiej kontrofensywy zostali zepchnięci ponownie w stronę rzeki, do której zostali przyciśnięci.
- Rosjanie ewidentnie zlekceważyli Ukraińców - zauważa ekspert. - Atak z trudnej podstawy, przez wąski korytarz na ufortyfikowane miasto. To było nierozważne - podkreśla.
W piątek, 12 grudnia, miasto i walczące tam ukraińskie oddziały odwiedził prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, który zamieścił nagranie z tej wizyty w mediach społecznościowych.
Nagranie odbiło się w świecie szerokim echem. Ukraiński przywódca pojawił się praktycznie ok. dwa kilometry od linii frontu. Przekaz ten poszedł w świat.
Błąd i zlekceważenie oddziałów Kijowa przez Rosjan to jednak nie jest jedyna przyczyna sukcesu.
- Był on możliwy dzięki zgromadzeniu pododdziałów - szturmowych - z kilku różnych brygad. W języku wojskowym było to "zgrupowanie kombinowane". Ukraińcy wzięli to, co mieli z brygad najlepszego - no i to wyszło. Te skoordynowane jednostki zdołały uderzyć skutecznie, co doprowadziło do krótkotrwałego okrążenia około stu Rosjan w Kupiańsku - mówi rozmówca Wirtualnej Polski.
Rosjanie stracą impet?
Odbicie miasta nie jest jedynym wymiernym sukces Ukrainy. Przełamanie Rosjan w Kupiańsku niejako zatrzymuje 6. Armię Putina. - Straciła impet. Atakowali też na wschodnim brzegu, a teraz mają problem na zachodnim. To spowolni ich działania operacyjne na tym odcinku - prognozuje płk Lewandowski.
Ekspert zaznacza jednak, że "kierunek kupiański bywa określany jako pomocniczy". To znaczy, że nie była to główna oś rosyjskiego natarcia, które w ostatnim czasie koncentrowało się głównie na Pokrowsku. Sytuacja na froncie może się jednak błyskawicznie zmienić, o czym przypomina analityk. - Jeżeli gdzieś się front zaczyna "składać", to ten kierunek przestaje być pomocniczym, bo nagle rosyjskie postępy robią się nadspodziewanie duże - mówi.
Taka sytuacja miała miejsce w rejonie Hulajpole, gdzie Rosjanie w ciągu kilku dni osiągnęli znaczne sukcesy terytorialne, a Ukraińcy musieli pilnie reagować na sytuację.
Odbicie Kupiańska. Wymiar strategiczny i polityczny
Odbicie Kupiańska ma także wymiar strategiczny i polityczny. Wizyta prezydenta Zełenskiego zaledwie dwa kilometry od linii frontu, jak zauważa płk Lewandowski, miała na celu pokazanie, że "Ukraińcy potrafią w dogodnych warunkach kontratakować". Ma to kluczowe znaczenie dla morale armii i wysyła ważny sygnał na zewnątrz.
- Sukcesy taktyczne mają często znaczenie strategiczne. Kilka filmów potrafi decydować o ruchach strategicznych, politycznych, na najwyższych szczeblach - mówi. - Myślę jednak, że to uwodzenie Zachodu już przestało działać - dodaje rozmówca WP.
Zełenski swoją obecnością nagłośnił jednak ukraiński sukces, a ten może posłużyć mu ponadto jako karta negocjacyjna w prowadzonych obecnie rozmowach pokojowych. Po wizycie w Kupiańsku prezydent Ukrainy uczestniczył m.in. w rozmowach w Berlinie, gdzie usiadł naprzeciwko amerykańskiej delegacji ze Steve'em Witkoffem i Jaredem Kushnerem - zięciem Donalda Trumpa.
Negocjacje nie zakończyły się co prawda przełomem, to jednak według relacji m.in. Donalda Tuska "chyba po raz pierwszy tak wyraźnie było widać, że i Amerykanie, i Europejczycy, i Ukraina są po jednej stronie".
Kolejne rozmowy już w ten weekend. Tym razem w Miami.
Tomasz Waleński, dziennikarz Wirtualnej Polski