Estonia apeluje do UE. "Nie może być szlaku z Buczy do Brukseli"
Estońskie władze chcą, by Unia Europejska całkowicie zamknęła swoje granice dla osób, które walczyły po stronie Rosji w wojnie przeciw Ukrainie. Zdaniem Tallina to kwestia bezpieczeństwa całego kontynentu, a zagrożenie może ujawnić się dopiero po zakończeniu działań zbrojnych.
Najważniejsze informacje:
- Estonia zapowiada zabiegi o unijny zakaz wjazdu dla osób walczących po stronie Rosji w Ukrainie.
- Margus Tsakna ostrzega przed napływem "setek tysięcy" weteranów i ryzykiem działań hybrydowych.
- Tallin wskazuje na potrzebę czarnej listy Schengen i lepszego, zintegrowanego systemu wymiany danych.
Podczas spotkania ministrów w Brukseli szef estońskiej dyplomacji Margus Tsakha zapowiedział, że jego kraj będzie zabiegał o wprowadzenie unijnego prawa zakazującego wjazdu rosyjskim weteranom wojny w Ukrainie. Jak podkreślał, Europa musi wyciągnąć wnioski z dotychczasowych doświadczeń.
- Drzwi Europy muszą pozostać zamknięte dla tych, którzy walczyli po stronie Rosji w wojnie przeciw Ukrainie - powiedział minister. - Nie może być szlaku z Buczy do Brukseli - dodał.
Obawy po zakończeniu wojny
Estoński polityk zwrócił uwagę, że problem nie dotyczy bieżących działań wojennych, ale tego, co może wydarzyć się później. Jego zdaniem po zakończeniu konfliktu znaczna liczba rosyjskich kombatantów może próbować przedostać się do państw Unii Europejskiej.
- W Rosji mamy blisko milion bojowników. To głównie przestępcy, to bardzo niebezpieczni ludzie - mówił Tsakha, ostrzegając, że Europa nie jest dziś przygotowana na taki scenariusz.
Według estońskiego ministra ryzyko polega nie tylko na przestępczości, ale także na możliwości wykorzystania weteranów przez Kreml w działaniach destabilizujących Zachód.
"Uśpione komórki" i wojna hybrydowa
W ocenie Tallina rosyjscy weterani mogą stać się elementem szerszej strategii Moskwy. Tsakha nie wyklucza, że część z nich mogłaby zostać wykorzystana jako "uśpione komórki", aktywowane w momencie eskalacji napięć z NATO.
- Jestem pewien, że Putin wykorzysta tych ludzi. Będzie ich wspierał. Wiemy już dzisiaj o atakach hybrydowych. Ale czy można sobie wyobrazić setki tysięcy kombatantów i przestępców tutaj? I co oni będą robić? Jestem pewien, że nie będą pracować i płacić naszych podatków. Nie, zrobią mnóstwo złych rzeczy - przekonywał estoński minister, wskazując na już obserwowane ataki hybrydowe wymierzone w państwa europejskie.
Problem systemowy w UE
Jak informuje Politico, Estonia zwraca uwagę na słabości obecnego systemu kontroli wjazdu do strefy Schengen. Zdaniem Tallina procedury są zbyt wolne, a wymiana informacji między państwami niewystarczająca.
Estońscy dyplomaci postulują stworzenie bardziej zintegrowanego mechanizmu współdzielenia danych oraz rozszerzenie czarnej listy Schengen o osoby, którym można udowodnić udział w wojnie przeciw Ukrainie. W obecnym modelu - jak podkreślają - zbyt wiele zależy od indywidualnych decyzji poszczególnych państw UE.
Tallin zapowiada, że będzie przekonywał partnerów w Unii, iż prewencja w tej sprawie jest konieczna, zanim problem stanie się realnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa Europy.
Źródło: Polsat News