Dźgnęła partnera nożem w serce. 55-latka usłyszała wyrok
Sąd Okręgowy w Lublinie skazał 55-letnią Ewę T. na 13 lat więzienia za zabójstwo partnera. Według ustaleń, dźgnęła go nożem w serce podczas kłótni przy obróbce mięsa. Kobieta tłumaczyła, że był to nieszczęśliwy wypadek. Wyrok jest nieprawomocny.
Najważniejsze informacje:
- Sąd w Lublinie wymierzył 13 lat więzienia za zabójstwo z zamiarem ewentualnym.
- Ofiara, 43-latek, zmarła po jednym ciosie nożem w serce zadanym podczas kłótni w trakcie obróbki mięsa.
- Sąd orzekł także karę 25 tys. zł zadośćuczynienia dla najbliższej osoby zmarłego.
Sąd Okręgowy w Lublinie uznał Ewę T. winną zabójstwa z zamiarem ewentualnym partnera w grudniu 2024 r. w Niedźwiadzie w powiecie lubartowskim. Skazał ją na 13 lat więzienia. Sąd orzekł także 25 tys. zł częściowego zadośćuczynienia dla najbliższej osoby zmarłego.
Co ustalił sąd i prokuratura w sprawie zabójstwa w Niedźwiadzie?
Według ustaleń lubartowskiej prokuratury, 43-latek mieszkał z konkubiną od kilku lat w Niedźwiadzie. Tragicznego dnia kobieta wraz z sąsiadką zajmowała się rozbiórką mięsa. Z aktu oskarżenia wynikało, że między Ewą T. a jej partnerem wywiązała się kłótnia o to, że chciał on dać psu kawałek mięsa. Wtedy para zaczęła wypominać sobie, kto z nich zapłacił za towar, i wzajemnie się wyzywać.
W pewnym momencie mężczyzna zaczął pakować mięso do worka na śmieci. Kobieta próbowała mu wyrwać worek z rąk, ale się przewróciła. Wówczas wzięła nóż ze zlewu i zadała partnerowi jeden cios w klatkę piersiową, powodując ranę kłutą serca. Nieprzytomny 43-latek trafił do szpitala. Zmarł w trakcie operacji.
Tłumaczyła, że to "nieszczęśliwy wypadek"
W trakcie śledztwa podejrzana przyznała się do winy. Wyjaśniła, że był to "nieszczęśliwy wypadek", bo była pod wpływem alkoholu.
Według jej relacji, podczas obróbki mięsa nóż wypadł jej z ręki i wbił się w klatkę piersiową partnera. Nie potrafiła powiedzieć dokładnie, jak to się stało.
Dlaczego sąd przyjął zamiar ewentualny i jakie były argumenty prokuratury?
Według lubartowskiej prokuratury, 55-latka chciała zabić partnera i chociaż do tragedii doszło w trakcie kłótni, to schemat jej działania był zaplanowany.
"Po tym, jak się wywróciła, bez wahania wstała i podeszła do zlewu, wyjęła nóż, zadała cios, wyciągnęła narzędzie z rany i je odłożyła. Pozostała niewzruszona, wbrew temu, co twierdziła. Ani chwili się nie zawahała, mimo że pokrzywdzony próbował się bronić" - ocenili śledczy w akcie oskarżenia.
Wyrok nie jest prawomocny.