W Europie afery seksualne miały trochę inne konsekwencje. Przykładem może być chociażby Austria. W 1986 r. miejscowy Kościół przeżył pierwszy wstrząs. Jan Paweł II mianował arcybiskupem Wiednia Hansa Hermanna Groëra, duchownego znanego głównie z maryjnej pobożności i aktywności w sferze pielgrzymkowej – nieprzejednanego konserwatystę. Zastąpił on umiarkowanie liberalnego kard. Franza Königa, jednego z ojców Vaticanum II. Na początku 1995 r. Groër wydaje list pasterski, w którym piętnuje moralność seksualną Austriaków. Niebawem okaże się, że to arcybiskup – mianowany już przez Jana Pawła II kardynałem – zostanie napiętnowany przez Austriaków. Do redakcji tygodnika „Profil” zgłasza się dawny uczeń Groëra z czasów, gdy uczył on w przyklasztornej szkole. Twierdzi, że kilkanaście lat wcześniej, gdy miał 13 lat, był przez arcybiskupa wielokrotnie wykorzystywany seksualnie. Proceder miał trwać cztery lata. Za arcybiskupem murem staje episkopat, przyrównując oskarżenia do nazistowskiej propagandy, lecz wierni są
wstrząśnięci i domagają się wyjaśnień. Tych nie ma. Groër odchodzi na emeryturę. Zostaje jednak przeorem klasztoru w Maria Roggendorf. W styczniu 1998 r. pojawiają się kolejne oskarżenia wobec Groëra – nie tylko o molestowanie nieletnich, ale także o namawianie współbraci w zakonie do stosunków homoseksualnych. Udo Fischer wyznaje, że sam będąc ofiarą Groëra, ostrzegał przełożonych o jego skłonnościach. Nadaremnie. Groëra po latach spotkała kara. Został zdymisjonowany z funkcji przeora klasztoru w Maria Roggendorf, Fischer natomiast... utracił swoją parafię. Zgłaszają się jednak kolejne ofiary emerytowanego arcybiskupa. Sprawa kończy się zawoalowaną prośbą o przebaczenie, choć obwarowaną słowami „jeśli zawiniłem...”. Mieszanka twardego konserwatyzmu i afer seksualnych przynosi taki efekt, że spora grupa austriackich katolików wycofuje się z aktywnego udziału w życiu Kościoła, wybiera swoistą emigrację wewnętrzną. Mniejszość decyduje się po prostu opuścić szeregi Kościoła. Na przełomie tysiącleci liczba
katolików w Wiedniu spada poniżej 50% ludności. W tej atmosferze wybucha prawdziwa bomba, jaką jest afera w seminarium w St. Pölten. W 2003 r. zostaje zarekwirowany laptop seminarzysty zawierający bogatą kolekcję pornografii dziecięcej. Do sprawy dociera tygodnik „Profil”, który publikuje skandaliczne zdjęcia. Okazuje się, że w seminarium notorycznie miały miejsce homoseksualne orgie z udziałem wykładowców i seminarzystów. Wśród znalezionych fotografii są nie tylko akty homoseksualne i pedofilskie (m.in. gwałt na pięcioletnim chłopcu), lecz także stosunki seksualne ze zwierzętami. – To sztubackie wygłupy, to nie ma nic wspólnego z homoseksualizmem – bagatelizował skandal bp Kurt Krenn, odpowiedzialny za seminarium. Skądinąd kolejny ultrakonserwatysta powołany przez Jana Pawła II. Skandal oczywiście zakończył jego karierę. Seminarium zostało zamknięte. Czara goryczy jednak się przelała – nastąpił radykalny wzrost liczby apostazji. Obecnie mniej niż 70% społeczeństwa to katolicy. Na mszę uczęszcza zaledwie 9%
z nich, podczas gdy przed wybuchem pierwszej afery seksualnej 14%. Zielona Wyspa mniej katolicka