Doda spotkała się z ministrem Żurkiem. Tematem prawa zwierząt
Piosenkarka Dorota Rabczewska spotkała się z ministrem sprawiedliwości Waldemarem Żurkiem. Tematem rozmowy była sytuacja zwierząt w schroniskach. Doda przedstawiła szefowi resortu swoje postulaty, z którymi wcześniej była także w Sejmie. "Teraz czekam na działanie" - zapowiedziała w mediach społecznościowych.
Doda od dłuższego czasu bardzo mocno angażuje się w dbanie o los zwierząt, zwłaszcza tych porzuconych. Piosenkarka nagłośniła sprawę skandalicznych warunków w jednym ze schronisk w Bytomiu, co wywołało lawinę, za którą poszły kolejne kroki. Później o prawa czworonogów walczyła z Małgorzatą Rozenek-Majdan w Sejmie. W poniedziałek z kolei była gościem w Ministerstwie Sprawiedliwości.
Doda spotkała się z ministrem Żurkiem
O swoim spotkaniu z ministrem Waldemarem Żurkiem Rabczewska opowiedziała krótko w mediach społecznościowych zaznaczając, że z inicjatywą spotkania się i porozmawiania wyszedł szef resortu.
"Moje postulaty zostały wysłuchane z wielkim zaangażowaniem i zrozumieniem przez Waldemara Żurka" - napisała.
Jak się okazało, tematem konsultacji były przede wszystkim podwyższenie kar za znęcanie się nad zwierzętami, szkolenia sędziów i prokuratorów w kontekście zasądzania kar czy też odbieranie sadystom praw do posiadania zwierząt na zawsze. Swój wpis Doda zakończyła zaznaczając, iż "teraz czeka na działanie" ze strony ministra Żurka.
Piosenkarka walczy o prawa zwierząt
Pod koniec stycznia Doda była gościem sejmowej komisji dotyczącej schronisk dla zwierząt. Pytana przez dziennikarzy o to, dlaczego zdecydowała się zaangażować w politykę, odparła, że "podobno tylko jej głos jest słyszalny, a polityków nikt nie słucha". Podkreślała też, że jest w szoku, że w Polsce "jest tylu sadystów".
Piosenkarka poszła do gmachu przy Wiejskiej z jasnym postulatem: konieczność zaostrzenia przepisów ws. zwierząt. - To jest absolutna podstawa. Ja w ciągu dwóch tygodni widziałam tyle filmów, tyle zdjęć skatowanych zwierząt. Mamy w Polsce obozy śmierci zwierząt i to za nasze pieniądze. Ale skończyło się - mówiła.