Czwarta doba protestu górników. Związkowcy: "Resort nas lekceważy"
Czwarta doba strajku pod ziemią w kopalni Silesia. 21 górników spędza święta 500 m pod ziemią i domaga się objęcia zakładu ustawą górniczą. Związkowcy krytykują ministerstwo i zapowiadają dalszy protest.
Najważniejsze informacje:
- 21 górników strajkuje pod ziemią w kopalni Silesia, domagając się objęcia zakładu zapisami ustawy górniczej.
- Związkowcy odrzucili list ministra Miłosza Motyki i oczekują rozmów na miejscu; spotkanie w Katowicach ma odbyć się na początku stycznia.
- Prezydenccy ministrowie zapowiedzieli poprawkę rozszerzającą osłony na wszystkich pracowników kopalń.
Związkowcy poinformowali o czwartej dobie strajku w kopalni Silesia w Czechowicach-Dziedzicach. Pod ziemią pozostaje 21 osób. Domagają się rozmów o włączeniu kopalni do zapisów ustawy górniczej, co miałoby dać pracownikom osłony i możliwość relokacji. Cytowany przez Onet Marek Bogusz z ZR Podbeskidzie NSZZ "S" ostrzega, że bez tego pracownicy po wstrzymaniu wydobycia mogą zostać bez pracy.
Dlaczego górnicy zaostrzają strajk w kopalni Silesia?
Dziś do związkowców trafił list ministra Miłosza Motyki. Według protestujących dokument powiela szczegóły styczniowego spotkania w Katowicach i nie odpowiada na ich postulaty.
- Jeżeli minister Motyka nie umie tu przyjechać i porozmawiać, to jak mamy dojść do porozumienia. Ministerstwo robi sobie z nas jaja - mówią cytowani przez Onet związkowcy.
Krzysztof Kwaśny, zastępca przewodniczącego "S" w PG "Silesia", dodał, że jedyne rozmowy odbyły się 23 grudnia w Katowicach z przedstawicielem resortu Marianem Zmarzłym.
Na terenie kopalni odprawiono nabożeństwo w intencji protestujących. Po ceremonii duchowni zjechali na dół. Związkowcy podkreślają, że nastroje wśród strajkujących są bojowe i zapowiadają kontynuację akcji. - Strajkujący czują się dobrze i mają bardzo buńczuczne nastroje. Będą strajkować do skutku - relacjonują związkowcy.
Co z przyszłością wydobycia i miejsc pracy w PG Silesia?
Kopalnia obecnie fedruje na jednej ścianie. Na przygotowanie drugiej brakuje środków. Marek Bogusz ocenia, że potrzeba od 200 do 600 mln zł, by zwiększyć wydobycie.
- Za trzy miesiące, kiedy zakończą wydobycie na działającej ścianie, kopalnia wyłączy produkcję. Wszyscy pracownicy wylądują na bruku, bo nie ma zapisów, które pozwolą im szybko znaleźć zatrudnienie w okolicznych zakładach - mówi Bogusz.
PG Silesia ogłosiła na początku grudnia zwolnienia grupowe dla ponad 750 osób.
We wtorek pod ziemię zjechali prezydenccy ministrowie Karol Rabenda i Mateusz Kotecki. Rabenda zaapelował do rządu o szybkie działanie: - W swoim imieniu, ale też w imieniu pana prezydenta, chciałem się zwrócić do strony rządowej, żeby podjęła działania, żeby tę sprawę wyjaśnić i zakończyć pozytywnie - powiedział.
Zapowiedziano poprawkę do ustawy, która rozszerzy instrumenty osłonowe na pracowników wszystkich kopalń. Obecnie obejmuje ona tylko firmy z udziałem Skarbu Państwa.
PG Silesia to największa prywatna kopalnia w Polsce. Od 2024 r. spółka realizuje plan restrukturyzacyjny. Dokument przewiduje wariant podstawowy, oparty na inwestycjach i zmianach organizacyjnych, oraz wariant awaryjny na wypadek dalszego spadku cen węgla i braku finansowania. W raporcie spółka zastrzegła możliwość kontrolowanego wygaszania działalności, wycenionego na ok. 30 mln zł, z redukcją zatrudnienia o 60-65 proc., przy zabezpieczeniu zobowiązań wobec pracowników i partnerów. Związkowcy podkreślają, że kopalnia prowadzi normalne wydobycie i nie chcą jej paraliżować, choć na dołączenie do strajku czeka ok. 150 górników.
Źródło: Onet, WP