"Czemu służy obrażanie pracowników ambasad?" Rzecznik MSZ ostro do człowieka Nawrockiego
Nie milkną echa awantury wokół brudnej limuzyny, która przyjechała w Rydze po prezydenta Karola Nawrockiego. Teraz rzecznik MSZ odpowiedział na zarzuty prezydenckiego ministra.
"Panie ministrze Marcinie Przydaczu, o czym Pan mówi? Czemu służy obrażanie pracowników ambasad? To osoby z ogromnym doświadczeniem, oddane Polsce - cisi bohaterowie, którzy stoją za każdą wizytą pana prezydenta, za spotkaniami z prezydentami i premierami oraz wizytami w bazach wojskowych" - napisał w piątek w serwisie X rzecznik MSZ Maciej Wewiór.
Rzecznik MSZ odpowiada ministrowi Nawrockiego
"Dla przykładu - podczas rozmów Prezydenta Karola Nawrockiego z prezydentem Łotwy jest też chargé d'affaires reprezentujący Rzeczpospolitą w tym kraju. "Paraliżu"? Dziś mija 58. dzień bez odpowiedzi na list Radosława Sikorskiego wysłany z propozycją porozumienia z prezydentem w sprawie braku podpisu dla ponad 40 ambasadorów wyłonionych w procedurze z udziałem przedstawiciela prezydenta" - wskazał w swoim wpisie.
Jest to odpowiedź na post prezydenckiego ministra Marcina Przydacza, który napisał wcześniej w piątek: "Pamiętajcie Państwo, koledzy pana Sikorskiego na placówkach to są od tego, żeby na raut pójść, smoking założyć, objąć rezydencję albo dzieci do szkół brytyjskich posłać, a nie od dbania o prestiż Państwa Polskiego i Prezydenta RP".
"Tu Pan Minister ma pretensje do państw gospodarzy. Dbanie o szacunek do Polski, jego zdaniem, to zadanie dla urzędników innych państw, a nie urzędników polskich wysłanych tam po znajomości z panem Sikorskim" - zauważył szef Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta RP.
Przydacz: Kiedyś przywrócimy profesjonalizm w służbie zagranicznej
"Kiedyś przywrócimy profesjonalizm w służbie zagranicznej po paraliżu, jakiego dokonało obecne kierownictwo MSZ. Na szczęście jest tam jeszcze wielu dobrych ludzi, choć dzisiaj w defensywie" - podkreślił.
Przypomnijmy: w czwartek prezydent Karol Nawrocki pojawił się na Łotwie. Z lotniska w Rydze odebrała go limuzyna. Na opublikowanych zdjęciach widać, że pojazd ma brudny bok i maskę. W sieci pojawiły się komentarze, przekonujące, że limuzynę podstawiła ambasada RP w Rydze i to ona powinna zadbać o odpowiedni stan auta.
MSZ przekazało, że za transport odpowiada państwo przyjmujące, a w Rydze "cały czas pada". Wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski z kolei zakpił, że Łotysze mogą "nie szanować" kierownika polskiej placówki w Rydze, "który nie dostąpił zaszczytu nominacji na ambasadora z rąk pana prezydenta". To właśnie do tej sytuacji odnosił się powyższy wpis Przydacza.