Czarnek premierem w koalicyjnym rządzie? Konfederacja odpowiada
Coraz bardziej prawdopodobne staje się, że aby rządzić, PiS będzie musiał wejść w koalicję. Jakie warunki stawia Konfederacja? - Musimy mieć wpływ na resorty siłowe, czyli na bezpieczeństwo, ale i na kulturę. Chcielibyśmy też mieć coś do powiedzenia w kwestii polityki zagranicznej - mówi "DGP" poseł Michał Urbaniak.
Jak czytamy na łamach "Dziennika Gazety Prawnej", politycy Konfederacji Bosaka i Mentzena są zgodni co do tego, że kandydat Kaczyńskiego na premiera, czyli Przemysław Czarnek - jako rzekomo "nowa" twarz PiS - nie należy do najbardziej wiarygodnych polityków.
- Minister Czarnek ma na sumieniu np. "Willę plus". Projekt, który był kontrowersyjny i - delikatnie mówiąc - wyglądał bardzo źle. Jest też odpowiedzialny za zwalczanie edukacji domowej, o czym się nie mówi głośno, a jednak to jest istotne dla wielu rodziców - przypomina w "DGP" poseł Urbaniak.
Konfederaci postrzegają zatem rebranding PiS jako "operację kosmetyczną" i wypominają Czarnkowi, że miał wiele lat, by działać inaczej chociażby w kwestii systemu ETS. Przemysław Wipler wśród licznych grzechów byłego szefa MEN wymienia z kolei Polski Ład, KSeF, system kaucyjny, Zielony Ład i lockdowny.
Spór PiS i Konfederacji o gospodarkę
"DGP" zauważa, że nowy PiS z twarzą Czarnka jest światopoglądowo bliski Konfederacji, ale nie da się pogodzić poglądów obu partii w kwestii gospodarki. Potwierdzają to też słowa Konfederatów.
- PiS jest partią, która ma rys socjalistyczny. Dodrukowywali pieniądze w ilościach ogromnych, nacjonalizowali gospodarkę - wylicza Urbaniak. - Nie widzimy możliwości współpracy z żadnymi socjalistami - dodaje Wipler.
Pytani o ewentualną współpracę z PiS po wyborach w 2027 r. są jednak ostrożni. Oficjalnie nie chcą składać deklaracji, ale przyznają, że analizowane są różne scenariusze. Cena takiej koalicji byłaby wysoka.
- Musimy mieć wpływ na resorty siłowe, czyli na bezpieczeństwo, ale i na kulturę. Z pewnością chcielibyśmy też mieć coś do powiedzenia w kwestii polityki zagranicznej - deklaruje poseł Michał Urbaniak.
Konfederacja idzie po więcej
Na razie Konfederacja podkreśla, że jej celem nie jest rola młodszego partnera PiS, lecz walka o własne przywództwo na prawicy.
- Myślę, że nasi wyborcy pamiętają, jak wyglądały rządy PiS, a my na pewno będziemy im o tym przypominać - mówi Urbaniak. - Będziemy pracować nad tym, by w 2027 r. to Konfederacja była najsilniejszą partią prawicową. Chcemy, żeby premierem został na przykład Krzysztof Bosak - dodaje.
W podobnym tonie wypowiada się Wipler. - Idziemy po swoje i staramy się przekonać Polaków, żeby wybrali Konfederację. Uważamy, że duet Mentzen-Bosak jest dobrą odpowiedzią na wizerunkowego lidera PiS, jakim dziś jest Przemysław Czarnek - podsumowuje poseł.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna