Chwytają się brzytwy. Tak ukrywają się członkowie irańskiego reżimu
USA i Izrael kontynuują ataki na Iran. Choć już w pierwszej dobie działań udało się wyeliminować duchowego przywódcę kraju - Alego Chameneiego - celem wciąż są także inni członkowie reżimu. Ci zaś robią wszystko, byle tylko przetrwać, chwytając się nawet najbardziej przebiegłych metod. Jedną z nich jest przebieranie się za kobiety, co ma na celu ukrycie się przed śmiercionośnymi dronami.
O nowej metodzie na uniknięcie namierzenia przez bezzałogowce napisał w mediach społecznościowych OSINT Europe.
Z dnia na dzień litr droższy o 50 groszy. Kolejki na stacjach paliw
Na przedstawionej przez niego fotografii widać irańskich reżimowych urzędników, którzy przebrani w damskie stroje przemieszczają się po mieście. Jak podano, osobą znajdującą się po lewej stronie zdjęcia jest starszy dowódca teherańskiej organizacji Basidż, Yaser Lofuti.
Irański reżim się nie poddaje. Tak ukrywa się przed dronami
Basidż to potoczna nazwa Związku Mobilizacji Uciemiężonych, który jest ochotniczą organizacją paramilitarną utworzoną po rewolucji islamskiej w Iranie. Od 1981 r. stanowi on część Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Jego członkowie brali udział w wojnie iracko-irańskiej, a po jej zakończeniu zajęli się obroną cywilną, utrzymywaniem kontroli społecznej i działaniami propagandowymi.
Tzw. basidżowie, jak określa się członków organizacji, organizują również demonstracje poparcia dla rządu Iranu, a niektóre ich oddziały biorą udział w operacjach wojskowych KSRI. Inne z kolei wykorzystywane są do rozpędzania protestów antyrządowych.
Ataki USA i Izraela nieskuteczne. Władze w Teheranie mają się dobrze
W czwartek media w USA podały, że według amerykańskiego wywiadu, a także informacji krajów europejskich i arabskich, nie ma oznak świadczących o możliwym buncie ludności w Iranie lub pęknięciu reżimu.
Mimo intensywnych ostrzałów ze strony USA i Izraela oraz rozległych zniszczeń w Iranie, przedstawiciele władzy nie chcą kapitulować, a nawet wysyłają pod adresem przeciwników kolejne groźby.
Rozmówca "Washington Post" przyznał w rozmowie z dziennikiem, że słyszał doniesienia o tym, iż pracownicy sił bezpieczeństwa reżimu przestali stawiać się w pracy, ale według niego może być to związane z rozkazem, by nie gromadzić się w kompleksach i barakach w obawie przed ostrzałem.
Urzędnicy w Waszyngtonie są zdania, że irańskie dowództwo wojskowe i polityczne przetrwało dzięki "warstwowemu systemowi" zbudowanemu przez reżim, aby przetrwać kryzys za pomocą decentralizacji przywództwa. Polegać to ma na wyznaczaniu wielu osób, mających natychmiast zastąpić każdą kluczową postać, która mogła zostać zabita.
Źródło: WP, X, PAP