Stany Zjednoczone systematycznie niszczą potencjał morski Iranu. W środę amerykański sekretarz wojny Pete Hegseth poinformował o zatopieniu irańskiego okrętu u wybrzeży Sri Lanki, gdzie zginęło 80 osób. W tym samym czasie w rejonie Zatoki Perskiej trwa paraliż żeglugi - setki tankowców czekają na bezpieczne przejście. CENTCOM ujawniło nagrania z jednego z ataków na irańską marynarkę.
Amerykański okręt podwodny zatopił irańską jednostkę IRIS Dena u południowych wybrzeży Sri Lanki. Jak poinformował minister spraw zagranicznych tego kraju Vijitha Herath, na pokładzie znajdowało się 180 osób. Co najmniej 80 z nich zginęło, a 32 zostały ranne. Okręt miał uczestniczyć w ćwiczeniach morskich w Zatoce Bengalskiej.
Do sprawy, również w środę, ostro odniósł się admirał Brad Cooper, który w nagraniu na platformie X podsumował dotychczasowe straty Teheranu.
"Zatapiamy irańską marynarkę wojenną. Całą marynarkę wojenną. Do tej pory zniszczyliśmy 17 irańskich okrętów, w tym najbardziej sprawny irański okręt podwodny, który ma teraz dziurę w burcie" - oświadczył dowódca.
Jak dodał, amerykańskie operacje całkowicie oczyściły z wrogich jednostek kluczowe akweny w regionie. "Przez dziesięciolecia irański reżim nękał międzynarodową żeglugę. Dziś w Zatoce Perskiej, Cieśninie Ormuz ani Zatoce Omańskiej nie ma ani jednego irańskiego statku. I nie przestaniemy" - zapowiedział admirał Cooper.
W mediach społecznościowych Centralne Dowództwo Stanów Zjednoczonych (CENTCOM) opublikowało nagranie z jednego z tych ataków.
50 tysięcy żołnierzy, setki rakiet
Amerykańska kampania angażuje ogromne siły. Według Coopera bierze w niej udział ponad 50 tys. żołnierzy USA oraz ponad 200 samolotów myśliwskich, a ataki prowadzone są bez przerwy, 24 godziny na dobę.
Z kolei Iran w ramach odwetu za uderzenia USA i Izraela miał wystrzelić już ponad 500 pocisków balistycznych oraz ponad 2 tysiące dronów. Amerykański dowódca przekonuje jednak, że "zdolność Teheranu do zaatakowania nas maleje".
Paraliż handlu i obietnice Trumpa
Trwający konflikt ma katastrofalne skutki dla globalnego handlu energią. Prezydent USA Donald Trump zobowiązał się do zapewnienia eskorty i ubezpieczeń dla statków eksportujących ropę oraz gaz z Bliskiego Wschodu, by zahamować rosnące ceny surowców. Problem jednak narasta.
Jak wylicza agencja Reuters na podstawie danych z platformy MarineTraffic, obecnie co najmniej 200 statków – w tym gigantyczne tankowce i gazowce – pozostaje na kotwicy u wybrzeży m.in. Iraku, Arabii Saudyjskiej i Kataru. Kolejne setki jednostek utknęły przed Cieśniną Ormuz, nie mogąc wpłynąć do portów.
Szlakiem tym transportowana jest około jedna piąta światowych dostaw ropy i gazu, jednak ryzyko ataku pozostaje ogromne. Dowodem na to jest m.in. incydent z kontenerowcem "Safeen Prestige" pływającym pod banderą Malty, który został trafiony pociskiem w północnej części cieśniny, zmuszając załogę do ewakuacji.
Źródło: PAP, CENTCOM