Było 15 min przed tragedią. 19-latek nie został wpuszczony do lokalu. "Ochroniarz uratował mi życie"
O niesamowitym szczęściu może mówić 19-letni Oskar, który noc sylwestrową chciał spędzić w szwajcarskim lokalu, w którym doszło do tragedii. Próbował wejść ze znajomymi do środka, ale nie został wpuszczony przez ochroniarza. 15 minut później w barze zaczął szaleć ogień.
W czwartek w nocy, około godziny 1.30 czasu lokalnego, w barze Le Constellation w kurorcie narciarskim Crans-Montana w kantonie Valais w Szwajcarii wybuchł pożar. Najnowsze dane policji mówią o około 40 ofiarach śmiertelnych i 115 rannych.
"Ochroniarz uratował mi życie"
Właśnie w tym lokalu noc sylwestrową chciał spędzać 19-letni Oskar. Nastolatek znał klub, bo był w nim dzień wcześniej razem ze znajomymi. Chciał też spędzić tam sylwestra. Mężczyzna zjawił się przed barem około godziny 1.15, a więc kwadrans przed tym, jak doszło tragicznego do pożaru.
19-latek nie został jednak wpuszczony do środka. Taką decyzję podjął ochroniarz, który stwierdził, że lokal jest już przepełniony i nie przyjmie kolejnych imprezowiczów.
- Ochroniarz uratował mi życie - powiedział, cytowany przez niemiecki dziennik "Bild".
Znajomi nie zrezygnowali z próby wejścia do lokalu i udali się do bocznego wejścia, które można było otworzyć jedynie poprzez podanie kodu. Student nie potrafił sobie jednak przypomnieć hasła, wobec czego nie zdołał wejść do baru.
W momencie, gdy z lokalu zaczął wydobywać się ogień, 19-latek uciekł z miejsca zdarzenia.
- Nie wiedzieliśmy, czy budynek wybuchnie. Powinienem był pomóc, ale spanikowałem. Nie chcę sobie wyobrażać, przez co musieli przejść ci ludzie - powiedział.
O godzinie 1.28 w nocy był zirytowany, że nie mógł wejść do baru. - Teraz wiem, że dziś mogę świętować swoje drugie urodziny - podsumował.
Źródło: "Bild"