Trwa ładowanie...
d48u58u

Byłam na spotkaniu z Szymonem Hołownią. Ludzie go kochają, ale prezydenta w nim nie widzą

Podekscytowanie - było je czuć wśród ludzi, którzy czekali na przybycie Szymona Hołowni. Chcieli go posłuchać, a on ich nie zawiódł. Na jego żarty i krytykę polityków publiczność odpowiadała śmiechem i brawami. W skupieniu słuchała historii o dzieciach z Afryki, którym Hołownia pomaga. Jego ewentualna kandydatura w wyborach prezydenckich nie była najważniejsza.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Na spotkaniu z Szymonem Hołownią w Radomiu jego książki nie były tematem numer jeden
Na spotkaniu z Szymonem Hołownią w Radomiu jego książki nie były tematem numer jeden (WP.PL)
d48u58u

Godzina 17:15, wchodzę do Miejskiego Ośrodka Kultury "Amfiteatr" w Radomiu. Po prawej stronie coś na kształt recepcji, dwie panie za ladą, a na niej książki Szymona Hołowni razem z ulotkami o jego fundacjach. Kupuję dwie z trzech dostępnych pozycji i zaczynam się rozglądać. Hasło "zapraszam do sali" padło, zanim zdążyłam zapoznać się z fanami Hołowni, czekającymi na korytarzu.

W pomieszczeniu, gdzie za pół godziny ma pojawić się gość wieczoru, stoją czarne krzesła, a na mocno podświetlonej scenie dwa żółte fotele i szklany stolik. Zajmuję miejsce w pierwszym rzędzie, ale zmieniam je, by zagaić do trzech uśmiechniętych pań siedzących nieco dalej. - Wiedzą panie coś o tym, że Szymon Hołownia ma wystartować w wyborach prezydenckich? - pytam. Nie - słyszę trzy razy. - Ale mnie pani zaskoczyła - dodaje jedna z moich rozmówczyń.

- Zagłosowałyby panie na niego? - dopytuję. - Trudne pytanie. Zależy, z jakiej partii wystartuje - odpowiada jedna z pań. Kiedy wyjaśniam, że podobno ma być kandydatem bezpartyjnym, moje rozmówczynie nie mają nic do dodania. Przerywam ciszę kolejnym pytaniem: - Czy ma szanse w walce o fotel prezydencki?

d48u58u

Zobacz: Szymon Hołownia o starcie w wyborach prezydenckich 2020. "Mam dużo rzeczy do zrobienia"

Wtedy mina pani, która wykazywała w stosunku do mnie największy entuzjazm, rzednie. - Nie wiem, czy jest wystarczająco rozpoznawalny. Ludzie kojarzą go głównie z rozrywki - mówi. Jej koleżanka zwraca uwagę, że Hołownia jest stonowany, a w kampanii potrzeba ludzi wyrazistych. Z drugiej strony zauważa, że "polityka jest brudna, ale jemu nie zaszkodzi". Na pytanie o to, czy wie, jakie Hołownia ma poglądy na przykład na temat aborcji czy związków partnerskich, najbardziej aktywna z pań odpowiada przecząco. - Ja się skupiam na tym, że pomaga dzieciom - słyszę.

- Na jakie poparcie może liczyć Hołownia? - kontynuuję - Oj, dałabym mu ze 12 proc. - mówi pierwsza z pań. Druga przytakuje, dając znać, że zgadza się z przedmówczynią. Trzecia jeszcze mniej optymistycznie dorzuca: do 10 proc.

d48u58u

Ludzie przyszli dla Hołowni, nie dla kandydata na prezydenta

Sala sukcesywnie się zapełnia. Wejściówki były darmowe, ale ich liczba ograniczona. - Zniknęły w kilka godzin - powie później mężczyzna ze sceny. Zaczyna się walka o miejsca. Co chwila słyszę pytania o to, które są wolne i odgłosy zdziwienia oraz rozczarowania, kiedy ktoś odpowiada: "te trzy zajęte".

Odwracam się i zagaduję do pani, która, jak słyszę, lubi mówić. - Dotarło do mnie, że ma startować. Może dzisiaj coś powie - podkreśla. Dodaje z szerokim uśmiechem, że Hołownia jest wspaniałym człowiekiem i że trzeba takich więcej w polityce. Nie wie jednak, czy na niego zagłosuje, bo nie zna innych kandydatów.

   WP.PL
(WP.PL)

Zaklepuję swoje miejsce, zostawiając na nim książki, i idę do młodszych fanów Hołowni, których nie ma wielu, bo średnia wieku na sali wynosi około 50 lat. Młoda dziewczyna przyznaje, że słyszała doniesienia o politycznych planach Hołowni, ale jest wobec nich sceptyczna, bo nie są jeszcze potwierdzone. Nie chce oceniać jego szans ani deklarować dla niego poparcia. Dodaje, że ceni w nim to, że słucha innych. - Potrzeba nam takich ludzi w życiu publicznym, ale niekoniecznie w polityce - kwituje. Kiedy pytam ją o to, czy poglądy Hołowni są jej bliskie, odpowiada: - Nie we wszystkim musimy się zgadzać, ale wierzę mu.

d48u58u

Wracam na miejsce, bo po 15 minutach opóźnienia w końcu ma pojawić się gość wieczoru. Jest gwar, ale słyszę rozmowę pań po mojej prawej stronie. Jedna mówi do drugiej: Lubię słuchać i czytać to, co Hołownia mówi i pisze o wierze.

Hołownia porywa tłumy. Na pewno te nieduże

Gość wchodzi na scenę, otrzymuje gromkie brawa. Pierwsze jego słowa to prośba o zmianę światła, bo nie widzi twarzy ludzi. Rzuca żartem o swoim wzroście, rozśmieszając zgromadzonych. Tłumaczy, że "warto uśmiechać się do popularności, kiedy można wykorzystywać ją do dobrych rzeczy". Budzi zachwyt.

Publiczność jest nim oczarowana również wtedy, gdy żartuje o lotnisku w Radomiu czy drwi z polityka, przyznając, że "skończył czytać książkę Tokarczuk, w przeciwieństwie do niektórych". Imponuje ludziom, kiedy mówi, że takich spotkań jak dziś ma 200 rocznie, kiedy zauważa, że "została mu połowa życia, by zostawić swojej córce jakiś świat", a także gdy opowiada przerażająco smutne historie z Afryki.

d48u58u

Pytanie o jego książkę "Boskie zwierzęta" pada dopiero godzinę po rozpoczęciu spotkania. Wcześniej Hołownia mierzy się z pytaniem o to, czy chce kandydować w wyborach prezydenckich. Cała jego odpowiedź poniżej:

Kiedy prowadzący rozmowę z Hołownią przyznaje, że choć ma w zanadrzu jeszcze sporo zagadnień, ale kończy mu się czas, pada prośba do publiczności o zadawanie pytań. Przez chwilę nie ma chętnych. W końcu jedna z uczestniczek spotkania decyduje się przejąć mikrofon. - Gdzie zakupię ikonę Jezusa z przyjacielem?

Druga z odważnych osób pyta Hołownię o miejsce, z którego pochodzi, a kolejna o jego relacje z Wojciechem Cejrowskim. I wreszcie Hołownia znowu musi wrócić do tematu polityki. Mówi, że czasem ma wrażenie, że w kraju panuje wojna domowa. Opowiada o tym, że politycy ukrywają się przez 3,5 roku, a przed wyborami wychodzą z cienia i przekonują ludzi słowami: "kocham was, głosujcie na mnie", "dostają hormonów wyborczych".

d48u58u

Widowni się podoba, czemu daje wyraz brawami. - Ale gawędziarz - komentuje pod nosem jedna z pań. Z kolei pan, już do mikrofonu, zaczyna dyskusję o tym, kogo w wyborach wybierają Polacy. Hołownia dołącza, a kiedy kończy, otrzymuje pokaźne oklaski.

   Archiwum prywatne
(Archiwum prywatne)

Wcale nie chodziło o promocję książki

Po zakończeniu części głównej Hołownia zaprasza na scenę, by podpisać książki. Kolejka tworzy się bardzo szybko. Panie przede mną są wyraźnie zadowolone ze spotkania. - Dobrze, że mnie wyciągnęłaś - mówi jedna do drugiej. Zagaduję do nich. Zwracam uwagę, że ciężko spotkanie nazwać wieczorem autorskim, bo mało było o książkach. Przyznają mi rację, ale jednocześnie zaznaczają, że to im się podoba. - Mówił o wielu sprawach i mówił ciekawie. A z tym prezydentem to musimy poczekać - oceniają.

d48u58u

- Ta sytuacja przypomina trochę zastanawianie się Donalda Tuska. Podczas dzisiejszego spotkania dużo było nawiązań do sytuacji w kraju, książka była tylko punktem wyjścia. To było spotkanie w ramach budżetu obywatelskiego - dorzuca mężczyzna, na moje oko w wieku 40 lat.

   WP.PL
(WP.PL)

Czas na mnie. Widzę, że na swoją kolej czeka więcej osób, niż było w kolejce przede mną. Dostrzegam uśmiechy i zniecierpliwienie. A pani, z którą wcześniej rozmawiałam, żali się, że będzie musiała tu przyjść jutro, bo książek zabrakło.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d48u58u

Podziel się opinią

Share
d48u58u
d48u58u
Więcej tematów