Była 8:48, kiedy we Lwowie rozległy się eksplozje
Rosyjskie wojska próbowały zaatakować obiekty infrastruktury krytycznej w obwodzie lwowskim, położonym przy granicy z Polską, lecz nie udało im się tego dokonać dzięki skutecznym działaniom naszej obrony przeciwlotniczej - powiadomił w niedzielę rano szef lwowskiej administracji obwodowej Maksym Kozycki.
"Podczas dzisiejszego alarmu lotniczego wróg ponownie próbował zaatakować obiekty infrastruktury krytycznej w obwodzie lwowskim. Dzięki naszym obrońcom nie udało mu się to. Według wstępnych informacji obyło się bez ofiar śmiertelnych i osób rannych. Na miejscu pracują odpowiednie służby" - napisał Kozycki w komunikatorze Telegram.
"Dźwięki eksplozji, które można było usłyszeć we Lwowie o godzinie 8:48 oraz w Chodorowie o godzinie 8:40, oznaczają, że nasza obrona przeciwlotnicza zniszczyła wrogie drony. Dziękuję naszym żołnierzom!" - pisał wcześniej ukraiński urzędnik.
Rosjanie uderzyli w obiekty energetyczne Ukrainy
W nocy z piątku na sobotę armia rosyjska przeprowadziła kolejny zmasowany atak na obiekty energetyczne Ukrainy. Pierwszy wicepremier, minister energetyki Ukrainy Denys Szmyhal powiadomił, że uderzono w podstacje oraz napowietrzne linie o napięciu 750 kV i 330 kV - kluczowe elementy ukraińskiej sieci energetycznej.
Według wicepremiera przeciwnik zaatakował wówczas także obiekty produkcyjne: elektrownie cieplne w miejscowościach Bursztyn i Dobrotwór, w obwodach iwanofrankowskim i lwowskim. Obie elektrownie znajdują się na zachodzie Ukrainy. Dobrotwór leży około 60 km od granicy z Polską.