Jak ustaliła Wirtualna Polska, Roman Giertych współpracował z Getin Noble Bankiem w sprawie opóźniania procesów z frankowiczami. Czy jego działalność była nieetyczna? - Myślę, że na pewno budzi wątpliwości i liczę na to, że Naczelna Rada Adwokacka wyjaśni sprawę kompleksowo - stwierdził w programie "Tłit" Wirtualnej Polski Adam Bodnar.
Wirtualna Polska i Money.pl ujawniły, że Roman Giertych i jego kancelaria za reprezentowanie Getin Noble Banku m.in. w procesach z posiadaczami kredytów we frankach szwajcarskich otrzymali 8,7 mln zł brutto. Jedno z postępowań miesiącami opóźniał bliski współpracownik Romana Giertycha Sebastian J. ps. "Foka".
Sebastian J. latami sabotował proces grupy frankowiczów walczących o unieważnienie niekorzystnych umów z Getin Noble Bankiem. Opóźniał postępowania m.in. poprzez składanie nieprawdziwych oświadczeń w sądzie i popełnianie wciąż tych samych proceduralnych błędów.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Lawina komentarzy w sprawie Giertycha. "Rola 'Foki' nie do obrony"
"Powinniśmy te kwestie wyjaśnić"
Michał Wróblewski dopytywał swojego gościa o komentarz w tej sprawie. - Przede wszystkim, cały czas się domagam tego, abyśmy zamknęli w Polsce temat frankowiczów. Mamy bardzo duże zaległości w sądach, jeżeli chodzi o sprawy frankowe. Ponad 1/4 wszystkich spraw w sądach cywilnych to są sprawy frankowiczów i po prostu to trzeba zamknąć - mówił Adam Bodnar w programie "Tłit" Wirtualnej Polski.
Wróblewski zwrócił uwagę, że według ustaleń WP, Roman Giertych robił wszystko, żeby tych spraw nie zamykać, wręcz przeciwnie. - I myślę, że to jest bardzo istotny kontekst - przyznał senator Koalicji Obywatelskiej. - Myślę, że jeżeli się pojawiają takie zastrzeżenia, to głównym organem, który się powinien tym zająć, jest Okręgowa Rada Adwokacka - dodał.
- Każdy z nas, kto jest w polityce, buduje swoją wiarygodność wszystkimi działaniami w życiu politycznym, w życiu zawodowym, jeżeli mamy to inne życie zawodowe, w życiu prywatnym, jeżeli się pojawiają jakieś nieprawidłowości w tym zakresie, które mogłyby mieć wpływ na ocenę dokonywaną przez wyborców, to powinniśmy te kwestie wyjaśnić - przyznał Bodnar.