Brakujące akta Epsteina. Zniknęły zeznania obciążające Trumpa?
W opublikowanych aktach sprawy Jeffreya Epsteina brakuje kluczowych dokumentów dotyczących przesłuchań kobiety, która oskarżyła Donalda Trumpa o napaść seksualną w latach 80. – informuje radio NPR. Demokraci w Kongresie zapowiadają śledztwo i oskarżają Biały Dom o tuszowanie sprawy.
Najważniejsze informacje:
- NPR wskazało, że w pakiecie akt brakuje ok. 50 stron dotyczących przesłuchań oskarżycielki Trumpa.
- Demokrata Robert Garcia mówi o możliwym bezprawnym wstrzymaniu publikacji przez Departament Sprawiedliwości (DOJ) i zapowiada śledztwo.
- Biały Dom podtrzymuje, że Trump został oczyszczony, a prezydent zrobił "więcej dla ofiar Epsteina niż ktokolwiek przed nim".
Analiza przeprowadzona przez rozgłośnię NPR wykazała luki w udostępnionych materiałach. Z dokumentacji FBI wynika, że kobieta, która oskarżała obecnego prezydenta o napaść, gdy miała 13 lat, była przesłuchiwana czterokrotnie. Tymczasem w ujawnionej transzy znalazły się tylko notatki z pierwszego spotkania, w których nie pada nazwisko Trumpa.
Czytaj także: Wszystko, co musisz wiedzieć o aktach i sprawie Epsteina
Według radia oznaczenia stron sugerują, że brakuje około 50 stron akt.
Na podstawie zgłoszeń z infolinii FBI sporządziło listę oskarżeń wobec wpływowych osób. Jeden z wątków dotyczy wydarzeń z 1983 roku. Według zeznań Epstein miał przedstawić 13-latkę Donaldowi Trumpowi, który rzekomo zmusił ją do czynności seksualnych, a po oporze uderzył i wyrzucił.
"Choć inne zgłoszenia dotyczące prezydenta FBI uznało za niewiarygodne, w tym przypadku zlecono przesłuchanie kobiety" - podkreśla NPR.
Demokraci: "Nielegalne wstrzymanie publikacji"
Doniesienia radia potwierdził Robert Garcia, wiceszef komisji ds. nadzoru Izby Reprezentantów z ramienia demokratów.
- Wydaje się, że Departament Sprawiedliwości nielegalnie wstrzymał publikację przesłuchań FBI z ofiarą, która oskarżyła prezydenta Trumpa o potworne zbrodnie - oświadczył Garcia.
Polityk zapowiedział rozpoczęcie równoległego dochodzenia w tej sprawie. - Zgodnie z ustawą o przejrzystości akt Epsteina, dokumenty te muszą zostać natychmiast udostępnione Kongresowi i opinii publicznej w Ameryce. Zatajanie bezpośrednich dowodów potencjalnej napaści ze strony prezydenta Stanów Zjednoczonych jest najpoważniejszym przestępstwem w tym procesie tuszowania sprawy przez Biały Dom - dodał.
Wątek Mar-a-Lago i reakcja Białego Domu
NPR przypomniała, że ministerstwo sprawiedliwości pierwotnie opublikowało też inne materiały ze śledztwa przeciwko Maxwell, potencjalnie obciążające Trumpa. Według tamtych dokumentów w 2019 r. inna kobieta powiedziała śledczym podczas przesłuchania, że kiedy miała 13 lat, Epstein zabrał ją do Mar-a-Lago na Florydzie i przedstawił ją przyszłemu prezydentowi.
"Epstein powiedział Trumpowi: 'ta jest dobra, co?'" - czytamy w raporcie z przesłuchania.
Kobieta zeznała, że obaj zareagowali śmiechem. Szczątkowe wzmianki o tym spotkaniu znalazły się też w zeznaniach innych świadków. Według NPR dokument z przesłuchania został najpierw usunięty z archiwum Ministerstwa Sprawiedliwości po publikacji, a potem został ponownie opublikowany 19 lutego. Według resortu przyczyną było zgłoszenie ze strony prawników ofiary.
Rzeczniczka Białego Domu Abigail Jackson odrzuciła oskarżenia. - Prezydent został całkowicie oczyszczony z wszelkich zarzutów dotyczących jego znajomości z Epsteinem i zrobił więcej dla ofiar Epsteina niż ktokolwiek przed nim - oświadczyła.