Trump komentuje ujawnione dokumenty ws. Epsteina
"Nie tylko nie byłem zaprzyjaźniony z Jeffreyem Epsteinem, ale zgodnie z informacjami, które właśnie zostały ujawnione przez Departament Sprawiedliwości, Epstein i nikczemnie kłamiący 'autor' (dziennikarz - red.) o nazwisku Michael Wolff spiskowali, aby zaszkodzić mnie i/lub mojej prezydenturze" - przekazał w swoim poniedziałkowym wpisie prezydent USA Donald Trump.
Amerykańskie ministerstwo sprawiedliwości opublikowało w piątek około 3 mln stron dokumentów z akt spraw dotyczących Jeffreya Epsteina i ogłosiło zakończenie procesu nakazanego przez Kongres. W skład najnowszej i ostatniej transzy dokumentów wchodzi także 2 tys. filmów wideo i 180 tys. zdjęć.
Trump: Nigdy nie byłem na wyspie Epsteina
W poniedziałek Donald Trump opublikował na swojej platformie Truth Social wpis, w którym odniósł się do sprawy Epsteina. Oświadczył w nim, że "nie tylko nie był zaprzyjaźniony z Jeffreyem Epsteinem, ale zgodnie z informacjami, które właśnie zostały ujawnione przez Departament Sprawiedliwości, Epstein i nikczemnie kłamiący 'autor' (dziennikarz - red.) o nazwisku Michael Wolff spiskowali, aby zaszkodzić mu i/lub jego prezydenturze".
"Tyle, jeśli chodzi o nadzieje radykalnej lewicy, której część zamierzam pozwać" - przekazał w dalszej części komunikatu Trump. "Ponadto, w przeciwieństwie do wielu osób, które lubią 'rozmawiać' o bzdurach, nigdy nie byłem na zainfekowanej wyspie Epsteina, ale prawie wszyscy ci szemrani demokraci i ich darczyńcy tam byli" - stwierdził amerykański przywódca.
To nie pierwszy raz, gdy Trump wspomina o Wolffie i Epsteinie. Zapytany w sobotę o reakcję na opublikowanie 3,5 mln stron dokumentów dotyczących Epsteina, stwierdził on, że "słyszał", że dowodzą one zmowy kontrowersyjnego dziennikarza Michaela Wolffa z Epsteinem przeciwko niemu.
- Sam tego nie widziałem, ale kilka bardzo ważnych osób mi to powiedziało. Więc to nie tylko mnie rozgrzesza, ale jest wręcz przeciwnie, niż ludzie mieli nadzieję: wiecie, radykalna lewica - powiedział prezydent. Zapowiedział przy tym, że zamierza pozwać Wolffa w tej sprawie.
Michael Wolff to autor kilku krytycznych książek o Trumpie, zawierających często sensacyjne wątki zza kulis administracji Trumpa. Z ujawnionych dotychczas dokumentów Epsteina wynikało, że Wolff prowadził z Epsteinem długą korespondencję na temat Trumpa. Przed debatą przedwyborczą w 2015 r. w CNN dziennikarz spekulował, że jeśli Trump wyrzeknie się znajomości z Epsteinem, to Epstein będzie miał na niego haka i będzie mógł go "powiesić w sposób, który przyniesie korzyści" lub "uratować", przez co będzie miał u Trumpa dług wdzięczności.
W opublikowanych przez resort sprawiedliwości dokumentach nazwisko Trumpa pada w ponad 3,2 tys. z nich. Część z nich stanowią dokumenty przedstawiające niepotwierdzone i w większości uznane za niewiarygodne donosy na Trumpa o różne przestępstwa seksualne dokonywane na nieletnich wraz z Epsteinem. Znajdują się tam też zeznania kobiety, która twierdziła że Trump zgwałcił ją, kiedy miała 13 lat. Zarzuty te zostały jednak ostatecznie wycofane przez kobietę.
Jeffrey Epstein był przez lata stałym gościem w należącym do Donalda Trumpa klubie Mar-a-Lago, gdzie w 1992 roku obaj mężczyźni zostali uwiecznieni na nagraniu NBC podczas wspólnej zabawy, a ich bliska relacja sąsiedzka w Palm Beach zakończyła się dopiero około 2004 roku, kiedy to – według słów samego Trumpa – Epstein został wyrzucony z klubu i uznany za persona non grata za próby "werbowania" personelu spa.
Warto dodać, że historycy i dziennikarze wskazują również na inny możliwy powód konfliktu z 2004 roku – obaj mężczyźni rywalizowali o zakup luksusowej posiadłości Maison de L’Amitié w Palm Beach, którą ostatecznie wylicytował Trump.
Źródło: Truth Social, PAP, WP Wiadomości