Biały Dom broni wypowiedzi Trumpa ws. Afganistanu. "Ma rację"
Zastępczyni rzeczniczki Białego Domu Anna Kelly stwierdziła, że prezydent Donald Trump miał rację ws. NATO. Tak odniosła się do krytyki zagranicznych przywódców dotyczącej słów Trumpa o roli Sojuszu w Afganistanie.
Najważniejsze informacje:
- Zastępczyni rzeczniczki Białego Domu broni słów Trumpa ws. NATO.
- Wypowiedź Trumpa dotycząca Afganistanu wywołała falę krytyki ze strony przywódców zagranicznych.
- W sprawie głos zabrał także polski premier Donald Tusk.
"Prezydent Trump ma rację - wkład Ameryki w NATO przyćmiewa wkład innych krajów" -przekazała w piątek PAP zastępczyni rzeczniczki Białego Domu Anna Kelly. Biały Dom odpowiedział w ten sposób na prośbę agencji o komentarz ws. słów prezydenta Donalda Trumpa na temat roli sojuszników w Afganistanie i krytyki, jaka potem na niego spadła.
Szokujące słowa Tumpa o NATO i Afganistanie
Podczas wywiadu w Fox News Trump, mówiąc o sojusznikach Stanów Zjednoczonych w NATO, stwierdził, że zadaje sobie pytanie, czy "będą tam, jeśli kiedykolwiek będziemy ich potrzebować". Następnie podważył rolę, którą wojska pozostałych państw NATO odegrały podczas wojny w Afganistanie.
- Nigdy ich nie potrzebowaliśmy. Nigdy naprawdę o nic ich nie prosiliśmy - mówił Trump. Nawiązał również do słów sekretarza generalnego NATO, który zapewniał, że Europa udowodniła swoją lojalność podczas wojny w Afganistanie.
- Wiesz, powiedzą, że wysłali wojska do Afganistanu lub tam i tam, i tak było. Ale trzymali się trochę z tyłu, z dala od linii frontu - stwierdził Trump.
Reakcja Tuska
W piątek na słowa prezydenta USA zareagował także premier Polski Donald Tusk. "22 grudnia 2011 roku w afgańskim Ghazni uczestniczyłem jako premier Polski w pożegnaniu pięciu poległych polskich żołnierzy" - zaczął swój wpis premier.
"Towarzyszący mi wówczas amerykańscy oficerowie mówili, że Ameryka nigdy nie zapomni polskich bohaterów. Może przypomną o tym prezydentowi Trumpowi" - czytamy dalej w jego poście w serwisie X.
Polacy też ginęli w Afganistanie
Dodajmy, że po atakach z 11 września 2001 roku NATO po raz pierwszy w swojej historii powołało się na art. 5, uznając atak na Stany Zjednoczone za atak na cały Sojusz. Formalnie jednak misja w Afganistanie nie była prowadzona na podstawie tego artykułu. W działania zaangażowały się jednak państwa NATO, w tym Polska.
Polska poparła operację Enduring Freedom w 2001 roku, a rok później wysłała kontyngent GROM, saperów i logistyków. Polski udział stopniowo rósł. W 2002 roku Wojsko Polskie włączyło się do sił ISAF, a w 2007 roku przejęło odpowiedzialność za dwie prowincje.
W szczycie w Afganistanie służyło ponad 2,5 tys. polskich żołnierzy. Do końca 2014 roku, gdy kończyła się misja ISAF, koszty polskiej obecności przekroczyły 6 mld zł.
Przez prawie 20 lat w misjach w Afganistanie uczestniczyło ponad 33 tys. polskich żołnierzy i pracowników MON. Zginęło 43 żołnierzy i jeden pracownik cywilny.
Źródła: PAP, WP