Bezkarny jak Ungier

"Czy ministrem u prezydenta Kwaśniewskiego może być podejrzany? Okazało się, że tak. A oskarżony o przestępstwo? Również. Chodzi zresztą o tę samą osobę - Marka Ungiera" - pisze "Gazeta Wyborcza".

"Osiem lat i miesiąc Marek Ungier był oskarżony o przestępstwa podatkowe. Przez ten czas sąd nie wydał wyroku. W końcu doszedł do wniosku, że minister popełnił czyn o znikomej społecznie szkodliwości. Uznał Ungiera winnym i warunkowo umorzył sprawę. Akta trafiły do sądowego archiwum. Odnalazł je tam reporter 'Gazety Wyborczej'" - podaje dziennik.

"Marek Ungier to od lat jeden z najbliższych współpracowników prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Szef jego gabinetu, sekretarz stanu w Kancelarii. Czy Kancelaria Prezydenta wiedziała, że zatrudnia osobę oskarżoną, a potem figurującą w Krajowym Rejestrze Karnym? Marek Ungier przez sekretarkę odesłał nas do biura prasowego" - czytamy w "Gazecie Wyborczej". Dyrektor biura Teresa Grabczyńska odpowiada: "Jestem zaniepokojona, nikt dotąd o to nie pytał. W moim przekonaniu nie. Chyba ma pan podstawy, by pytać?".

"Mam. 1 grudnia 1993 r. (Ungier był wówczas w SdRP szefem doradców szefa partii Aleksandra Kwaśniewskiego) żoliborska prokuratura wysłała do sądu akt oskarżenia przeciwko Markowi U. i Jackowi R., byłym członkom zarządu biura turystycznego Juventur. Odpowiedzieć mieli za naruszenie przepisów karno-skarbowych, bo w latach 1992-93 do Urzędu Skarbowego Żoliborz nie wpłynęło 900 mln starych złotych (90 tys. PLN) zaliczek pobranych na podatek dochodowy od pracowników spółki. To przestępstwo formalne, proste do udowodnienia" - informuje gazeta.

"Oskarżonym groziły dwa lata więzienia i grzywna. Ungier nie przyznał się do winy. Tłumaczył: 'po prostu nie mieliśmy z czego płacić', 'firma wymagała restrukturyzacji', 'chroniliśmy pracowników przed zwolnieniem'. Czy rzeczywiście Juventur nie miał pieniędzy? Ungier wyprzedawał wtedy nieruchomości należące do spółki za grube miliony. Na marginesie, w innym śledztwie prokuratura bada, czy nie ze szkodą dla Juventuru, bo poniżej ich wartości" - podaje "Gazeta Wyborcza".

"Lektura akt sądowych budzi grozę. Przez osiem lat było dziewięć rozpraw i trzy posiedzenia sądu. Sprawą zajmowało się trzech sędziów. Na każdą z rozpraw stawiał się inny prokurator. Na z górą cztery lata akta wpadły w czarną dziurę i nikt się nimi nie interesował" - pisze dziennik. (PAP)

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Wielka Brytania. Podejrzany ws. Epsteina zwolniony za kaucją
Wielka Brytania. Podejrzany ws. Epsteina zwolniony za kaucją
Eksplozja w Mikołajowie. Zełenski: To mógł być zamach
Eksplozja w Mikołajowie. Zełenski: To mógł być zamach
Atak USA na Morzu Karaibskim. Zginęły trzy osoby
Atak USA na Morzu Karaibskim. Zginęły trzy osoby
Zełenski o presji Trumpa na Putina. "Nie jest wystarczająca"
Zełenski o presji Trumpa na Putina. "Nie jest wystarczająca"
Kulisy rozmów Ukrainy z Rosją. "Unikają historycznego popisywania się"
Kulisy rozmów Ukrainy z Rosją. "Unikają historycznego popisywania się"
Islandia przyspiesza drogę do UE. W tle groźby Trumpa
Islandia przyspiesza drogę do UE. W tle groźby Trumpa
Awarie kanalizacji na lotniskowcu. Marynarze mają dość
Awarie kanalizacji na lotniskowcu. Marynarze mają dość
Ropa nie płynie na Słowację. Kijów znów przesuwa termin
Ropa nie płynie na Słowację. Kijów znów przesuwa termin
Napięcie w Meksyku. Turyści z Polski o sytuacji na miejscu
Napięcie w Meksyku. Turyści z Polski o sytuacji na miejscu
Ultimatum dla Teheranu. Trump: To ja podejmuję decyzję
Ultimatum dla Teheranu. Trump: To ja podejmuję decyzję
Ambasador USA zlekceważył wezwanie. Francja zamyka dostęp do ministrów
Ambasador USA zlekceważył wezwanie. Francja zamyka dostęp do ministrów
Wałęsa ocenia Trumpa. "To bardzo rosyjska gra"
Wałęsa ocenia Trumpa. "To bardzo rosyjska gra"