"Będą się smażyć w piekle". Kierwiński nie hamował się na konferencji
- Nigdy nie spodziewałem się, że oni tak wprost wystąpią przeciwko polskiemu bezpieczeństwu - mówił na briefingu w Opolu minister Marcin Kierwiński. Polityk pytany był o słowa polityków PiS, którzy za Antonim Macierewiczem powtarzają, że program SAFE to oddanie suwerenności Niemcom. - To jest podkopywanie zbiorowego bezpieczeństwa i za to oni się naprawdę będą smażyć w piekle - ocenił szef resortu spraw wewnętrznych i administracji.
Szef MSWiA Marcin Kierwiński wziął udział w briefingu poświęconym inwestycji z Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej w województwie opolskim. Podczas serii pytań od dziennikarzy, minister zapytany został o to, "czy PiS mówi językiem Antoniego Macierewicza", który uważa, że przyjmując program dozbrojenia SAFE, oddamy suwerenność Berlinowi.
Kierwiński o politykach PiS. "Nie mają w sobie żadnej odpowiedzialności"
- Myślę, że ci ludzie wprost zagrażają polskiemu bezpieczeństwu. Myślę, że ci ludzie nie mają w sobie żadnej odpowiedzialności, mówię o politykach PiS-u, za wspólne bezpieczeństwo. Myślę, że oni zachowują się tak, jakby nie widzieli tego, jakie zagrożenie jest na Wschodzie - mówił w piątek Kierwiński.
Polityk stwierdził przy tym, że słowa takie, jak przywołane, "ciężko się komentuje", ponieważ Antoni Macierewicz był ministrem obrony narodowej, "więc chociażby z tego tytułu powinien mieć w sobie jakąś elementarną odpowiedzialność".
- Wiemy, jakim był ministrem, wiemy, jak szkodził polskiemu wojsku, wiemy, jak rozwalał polskie wojsko, polskie służby specjalne. To są ludzie, którzy sami w sobie są zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa - ocenił.
Szef MSWiA grzmi. "Retoryczna zdrada narodowa"
Odnosząc się szerzej do trwającej dyskusji o programie SAFE, Kierwiński oznajmił, że "to, że polscy politycy mogą robić rzeczy, które są przeciwko Polakom i przeciwko polskiemu bezpieczeństwu, to jest coś nie do pomyślenia".
- Ja się nie nieszczególnie wielu dobrych rzeczy spodziewam po politykach PiS-u, natomiast nigdy nie spodziewałem się, że oni tak wprost wystąpią przeciwko polskiemu bezpieczeństwu. To jest coś, te słowa, które padają, chociażby te, które pani zacytowała, to jest coś, co się ociera o taką retoryczną zdradę narodową - dodał.
Jak wyjaśnił, jest ona retoryczna, ale w rzeczywistości polegać ma na "zasiewaniu w polskim społeczeństwie niechęci do naszych partnerów, do państw, które z nami współpracują". - To jest podkopywanie zbiorowego bezpieczeństwa i za to oni się naprawdę będą smażyć w piekle - podsumował.