Azerbejdżan kontra Rosja. Spór o zniszczoną ambasadę
Prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew oskarżył Rosję o celowe niszczenie azerskich placówek dyplomatycznych w Ukrainie. Jego słowa, które padły podczas Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium, wywołały ostrą reakcję Moskwy. Rosyjskie MSZ zaprzecza i zrzuca winę na ukraińską obronę powietrzną.
Najważniejsze informacje:
- Prezydent Ilham Alijew stwierdził, że rosyjskie uderzenia trzykrotnie uszkodziły budynek azerskiej ambasady w Kijowie.
- Baku przekazało Moskwie współrzędne swoich placówek, jednak miały nastąpić kolejne ataki.
- Rosyjskie MSZ odrzuca zarzuty i twierdzi, że zniszczenia to efekt działania ukraińskiej OPL.
Podczas wystąpienia w Monachium Alijew poinformował, że budynek ambasady Azerbejdżanu w Kijowie został uszkodzony w wyniku rosyjskich ataków aż trzykrotnie.
- Po pierwszym ataku uznaliśmy, że to był wypadek i przekazaliśmy naszym rosyjskim kolegom wszystkie współrzędne placówek dyplomatycznych Azerbejdżanu, w tym wydziału konsularnego, naszych ośrodków kulturalnych i ambasady - relacjonował prezydent.
Mimo tych działań ataki się powtórzyły. - Mimo to doszło do dwóch kolejnych ataków. Był to więc celowy atak na azerską placówkę dyplomatyczną - stwierdził Alijew.
"Nieprzyjazny akt"
Prezydent Azerbejdżanu zaznaczył, że rosyjskie działania niszczą także mienie azerskich przedsiębiorców w Ukrainie. - Ta kwestia była wielokrotnie poruszana podczas licznych kontaktów między urzędnikami na szczeblu ministerstw spraw zagranicznych i administracji prezydenckiej - powiedział.
Ocenił działania Moskwy jednoznacznie. - Oczywiście jest to postrzegane jako nieprzyjazny akt wobec Azerbejdżanu - dodał Alijew.
Rosja odpowiada: to wina Ukrainy
Na zarzuty szybko zareagowało rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. W wydanym komunikacie stwierdzono, że doniesienia o "celowym charakterze ataków" są nieprawdziwe.
Moskwa trzyma się swojej stałej narracji, twierdząc, że zniszczenia ambasady odnotowane w listopadzie 2025 roku były wynikiem "nieprawidłowego działania" ukraińskiej obrony powietrznej.
Jednocześnie rosyjski resort dyplomacji przekazał, że władze w Baku były informowane o uderzeniach na tzw. "legalne cele wojskowe". Co ciekawe, w komunikacie zasugerowano, że do tej kategorii Rosja zalicza również placówki dyplomatyczne innych państw.
Źródło: Meduza