Atak i pojmanie Maduro. Jest reakcja Rosji
Rosyjskie MSZ zabrało głos ws. sobotnich wydarzeń dot. ataku USA na Wenezuelę i pojmania Maduro.
Wiele informacji podawanych przez rosyjskie media lub przedstawicieli władzy to element propagandy. Takie doniesienia są częścią wojny informacyjnej prowadzonej przez Federację Rosyjską.
Stanowisko rosyjskiego MSZ przekazała m.in. agencja TASS.
Czytamy w nim, że "akt zbrojnej agresji USA przeciwko Wenezueli wzbudza głębokie zaniepokojenie i potępienie", a "Wenezuela powinna mieć zagwarantowane prawo do decydowania o swoim losie bez ingerencji z zewnątrz".
Według Rosji, "Ameryka Łacińska powinna pozostać strefą pokoju", a Rosjanie popierają" zwołanie Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie Wenezueli".
"Rosja potwierdza solidarność z narodem wenezuelskim i wyraża wsparcie dla polityki jego przywództwa zmierzającej do ochrony suwerenności kraju. W sytuacji wokół Wenezueli ważne jest, aby uniknąć eskalacji i znaleźć rozwiązanie poprzez dialog" - podaje agencja TASS.
Rosyjskie MSZ przekazało również, że "Moskwa jest gotowa wesprzeć dialog pomiędzy stronami konfliktu wokół Wenezueli" i "utrzymuje kontakty z władzami wenezuelskimi".
Na koniec podkreślono, że ambasada Rosji w Caracas działa normalnie.
Sojusz z Wenezuelą
Dla Moskwy upadek Nicolása Maduro to nie tylko utrata sojusznika, ale strategiczna katastrofa, oznaczająca koniec rosyjskiej strefy wpływów w "miękkim podbrzuszu" USA.
Wenezuela przez lata pełniła funkcję kluczowego przyczółka Kremla na zachodniej półkuli, hojnie dozbrajanego i kredytowanego w zamian za dostęp do złóż ropy oraz możliwość geopolitycznego szachowania Waszyngtonu.
W obliczu amerykańskiego uderzenia, rosyjska machina propagandowa z pewnością uruchomi narrację o "brutalnym akcie agresji", "zamachu stanu" i "łamaniu prawa międzynarodowego".