Atak amstaffa w Wągrowcu. Sprawą zajmuje się policja
Na łąkach przy ulicy Piaskowej w Wągrowcu w województwie wielkopolskim doszło do brutalnego ataku amstaffa na małego psa. Lekarz weterynarii ocenił, że rany są poważne i trudne do wyleczenia. Policja rozpoczęła postępowanie w sprawie.
Najważniejsze informacje:
- Amstaff zaatakował małego psa w Wągrowcu, powodując 12-centymetrowe rany szarpane.
- Pies nie miał obroży, co zostało uznane za naruszenie obowiązujących zasad bezpieczeństwa.
- Policja prowadzi postępowanie, a właściciel psa może ponieść konsekwencje prawne.
W sobotni wieczór na łąkach przy ulicy Piaskowej w Wągrowcu doszło do poważnego incydentu z udziałem amstaffa. Jak informuje oficer prasowy policji w Wągrowcu, st. asp. Dominik Zieliński, dwuletnia samiczka rasy mieszanej została zaatakowana i dotkliwie zraniona przez agresywnego psa.
Jakie były skutki ataku?
Weterynarz, który zbadał zaatakowaną przez amstaffa małą suczkę, stwierdził 12-centymetrowe rany szarpane oraz oderwanie skóry i mięśni - przekazał aspirant Zieliński. Lekarz weterynarii podkreślił, że ze względu na charakter obrażeń, rokowania co do gojenia nie są pomyślne.
Kto poniesie odpowiedzialność?
- Prawo nakłada obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa otoczeniu poprzez odpowiedzialne trzymanie swoich zwierząt. Właściciel czy opiekun powinien tak panować nad zwierzęciem, aby nie dochodziło do podobnych sytuacji, a dopuszczenie do nich stanowi wykroczenie - zaznaczył oficer prasowy.
Dlaczego doszło do ataku?
Według zgłaszającej, pies atakujący nie miał obroży. Opiekująca się nim kobieta nie miała przy sobie smyczy, na którą mogłaby przypiąć czworonoga.
Jakie będą konsekwencje prawne?
Przekazał, że dzielnicowy sporządził dokumentację ze zdarzenia, która trafiła do zespołu ds. wykroczeń. Policja zajmie się wyjaśnieniem okoliczności oraz pociągnięciem winnych do odpowiedzialności.
Przeczytaj również: Polska zmierza w dobrym kierunku? Zapytaliśmy Polaków, jest odpowiedź
Rzecznik policji w rozmowie z lokalnym portalem podkreślił wagę odpowiedzialnego nadzoru nad zwierzętami. Wszystko wskazuje na to, że w tej sytuacji doszło do zaniedbań.
Źródło: epoznan.pl