Amerykański sprzęt zawsze lepszy? "Bardzo ryzykowna droga"
- Ta dyskusja znów między tymi dwoma obozami politycznymi koncentruje się na tym, czy powinno się kupować sprzęt amerykański, czy europejski. Tymczasem oczywiście nie o to chodzi - mówił w nowym programie Wirtualnej Polski "Bez doktryny" były ambasador w USA i Izraelu Marek Magierowski. Wskazał, że kluczowe jest dostosowanie programu do potrzeb armii za 5-20 lat.
Zbigniew Parafianowicz wskazał, że SAFE ma na celu zakup m.in. amunicji czy dronów. - Czyli wszystko to, czego w Stanach, krótko mówiąc, nie kupujemy, a co moglibyśmy wygenerować jako zdolność produkcyjną w kontynencie zwiększającą bezpieczeństwo Polski - mówił. Wskazał, że argumentacja, jakoby nie można było wykorzystywać środków z SAFE do zakupu m.in. amerykańskich czy tureckich zbrojeń, jest błędna.
Magierowski z kolei zauważył, że strona amerykańska nie zawsze jest "łatwiejszym" partnerem w kwestiach zbrojeń.
- Miałem rzeczywiście niekiedy dosyć nieprzyjemne doświadczenia w takim sensie, że Amerykanie są bardzo trudnymi partnerami - mówił. - Jeżeli komuś się wydaje, że biurokracja europejska jest takim jakimś koszmarnym przeżyciem dla polskich firm, dla rządów europejskich, to proszę mi wierzyć, że biurokracja amerykańska nie jest wcale lepsza pod tym względem i ciągłe przesunięcia terminów, ciągłe problemy w wynegocjowaniu lepszych warunków w najróżniejszych czy wręcz nawet dotyczących kredytów, które mielibyśmy zdobyć w instytucjach amerykańskich, to była naprawdę droga przez mękę - mówił były ambasador w USA.
- Jeżeli ktoś ma takie przekonanie, że my zwiążemy się teraz ze Stanami Zjednoczonymi, ponieważ Ameryka jest dzisiaj dużo bardziej wiarygodnym partnerem pod każdym względem, niż Europa, to to jest bardzo ryzykowna droga - dodał.
Wojna opóźni dostawy? "Już jest mowa o tym"
Zwrócił też uwagę na możliwe problemy USA w dostawach w związku z konfliktem z Iranem.
- Amerykanie bardzo szybko pozbywają się amunicji, brakuje sprzętu, kosztuje ich to miliardy dolarów i nie są w stanie tego arsenału odnowić, przynajmniej nie w takim tempie, które pozwalałoby na skuteczne kontynuowanie tej operacji. Już jest mowa o tym, że niektóre kontrakty, które zostały podpisane, są w trakcie realizacji z niektórymi państwami europejskimi, w tym z Polską, zostaną z tego względu co najmniej opóźnione - mówił.
- Na razie nie ma aż takiego dużego zagrożenia z tej strony, ale może się ono pojawić, więc paradoksalnie im więcej wojen będzie prowadziła Ameryka, zdaje się, że prezydent Trump ma niezaspokojony apetyt pod tym względem, tym bardziej będzie topniał arsenał amerykańskich sił zbrojnych. Tym bardziej trzeba będzie go szybciej odnowić i tym bardziej priorytetem dla obecnej administracji, być może także następnej, będzie sprzęt przeznaczany na potrzeby amerykańskiej armii, amerykańskiej floty, amerykańskich sił powietrznych, a nie sojuszników, nawet tak bardzo lojalnych jak Polska - zaznaczył.