Amerykanie wściekli na Trumpa? Wyszli na ulice w dużych miastach
W Waszyngtonie odbyły się protesty związane z konfliktem Iran-USA. Na jednej ulicy spotkały się grupy przeciwstawiające się działaniom wojennym oraz wspierające ataki.
Najważniejsze informacje:
- Setki demonstrantów zgromadziły się przed Białym Domem.
- Uczestnicy manifestacji prezentowali skrajnie różne opinie o konflikcie z Iranem.
- Protesty odbyły się pod ścisłym nadzorem ochrony i policji.
W sobotę, tydzień po rozpoczęciu nalotów Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran, przed Białym Domem w Waszyngtonie odbyły się manifestacje - informuje WTOP News. W jednym miejscu zebrali się przeciwnicy wojny oraz ci, którzy popierają działania wojenne Donalda Trumpa. Demonstracje miały miejsce na dawnej Black Lives Matter Plaza i zgromadziły setki uczestników.
Amerykanie wściekli na Trumpa? Wyszli na ulice w dużych miastach
Wśród manifestantów znajdowały się dwie główne grupy: Partia na rzecz Socjalizmu i Wyzwolenia oraz Narodowa Grupa Solidarności Iranu. Pierwsza skandowała hasła przeciwko nowym operacjom USA na Bliskim Wschodzie, trzymając transparenty z transparenty z napisem "Żadnej nowej wojny USA na Bliskim Wschodzie".
Mohsen, organizator antywojennego protestu z Partii na rzecz Socjalizmu i Wyzwolenia, wyjaśnił swoje stanowisko. - Wspieramy naród irański i sprzeciwiamy się wojnie, którą Stany Zjednoczone przeciwko niemu wytoczyły. Wszystko to służy jedynie zabijaniu cywilów i próbie zniszczenia suwerenności narodu - powiedział.
- Koniec z wojnami USA. Zatrzymajmy izraelską machinę wojenną - dodała Shaheem Purana, zdaniem której Donald Trump dokonał ataku na Iran, aby odwrócić uwagę opinii publicznej od sprawy Jeffreya Epsteina. Jej zdaniem, amerykański prezydent wraz z premierem Izraela Binjaminem Netanjahu powinni trafić przed oblicze Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze.
- Obaj to zbrodniarze wojenni - oceniła rozmówczyni WTOP News, zdaniem, której działania Trumpa mogą doprowadzić do III wojny światowej.
- To bardzo niepewny siebie człowiek. Musi sprawować władzę i poświęcać dzieci innych ludzi, nie swoje dzieci, nie wnuki, dzieci innych ludzi, żeby mogły umrzeć i poprawić mu humor - podsumowała.
Zwolennicy Trumpa tańczyli w ramach kontrprotestu
Druga grupa świętowała rozpoczęte naloty, jednocześnie wyrażając wsparcie dla Rezy Pahlawiego jako przyszłego lidera Iranu. Uczestnicy prowojennej demonstracji, ozdobionej flagami i przy muzyce techno, nawoływali do powrotu syna obalonego szacha do ojczyzny. Demonstranci skandowali "USA" i "Dziękuję, Trump".
- Każdy, kto doświadczył życia pod rządami tego reżimu, czuje, że to nowe czasy. To nowy dzień - powiedział Ari, który urodził się w Iranie, a obecnie mieszka w Wirginii.
Część ze zgromadzonych miała na sobie czerwone czapki z napisem "Make Iran Great Again", co było nawiązaniem do ruchu MAGA, skupiającego w Stanach Zjednoczonych zwolenników Donalda Trumpa.
Amerykanie wyszli na ulice w San Francisco
W ubiegły weekend, zaraz po rozpoczęciu amerykańskich działań w Iranie, podobny protest odbył się w San Francisco. Wzięli w nim udział przedstawiciele różnych grup społecznych - studenci, rodziny z dziećmi, ale też osoby starsze. - To jest dowód na ogólny sprzeciw Amerykanów wobec wojen za granicą - powiedziała "San Francisco Chronicle" Yasmine Mortazavi, członkini Partii na rzecz Socjalizmu i Wyzwolenia.
Protestujący w San Francisco raz za razem wznosili hasła "hańba". Negatywnie wypowiadali się nie tylko na temat Donalda Trumpa, ale również pod adresem gubernatora Kalifornii Gavina Newsoma. W ich opinii Partia Demokratyczna nie potępiła wystarczająco działań administracji obecnego prezydenta w Iranie.
- Pozbycie się Trumpa nie jest wystarczające - stwierdził Edward Hasbrouck, który przyszedł na protest z banerem "Nie atakować Iranu". Jego zdaniem społeczeństwo musi wywierać presję na demokratów, aby politycy zrozumieli, że Amerykanie nie popierają działań wojennych w Iranie.
źródło: WTOP News, San Francisco Chronicle