"Alko-batalion". Rosyjscy żołnierze skarżą się na pijanych dowódców
Rosyjscy dowódcy wydają niekiedy rozkazy pod wpływem alkoholu - podaje ukraiński ruch oporu Atesz. Skarżą się na to rosyjscy szeregowi, których przetrwanie zależy niekiedy od stanu trzeźwości ich oficerów.
Jak przekazał partyzant z ruchu Atesz, który infiltruje 4. Batalion 74. Brygady Strzelców Zmotoryzowanych Rosji, dowódcy plutonów i kompanii w pobliżu linii frontu rutynowo spożywają alkohol. Wydają też w tym stanie rozkazy, często oderwane od realiów panujących na miejscu. Jednostka poniosła w wyniku tego spore straty.
- Straty w "alko-batalionie" wynoszą do 100 zabitych i rannych miesięcznie, znacznie więcej, niż w innych jednostkach - przekazał partyzant.
Żołnierze obawiają się o swoje życie
Żołnierze mają otrzymywać rozkazy ataku na podstawie nieprawidłowych współrzędnych, bez korekty ognia lub wsparcia wywiadowczego.
Liczba ofiar stale rośnie, a żołnierze coraz częściej twierdzą, że przetrwanie batalionu zależy nie od taktyki czy działań wroga, ale od tego, ile alkoholu wypili dowódcy.
Atesz przypomina, że dochodzi też do błędów. Na przykład w ostatnich tygodniach jeden z rosyjskich brygad w obwodzie zaporoskim wydała oddziałom szturmowym rozkaz natarcia na obszary, które już są pod kontrolą Rosjan.
Źródło: united24media