Zgoda na areszt Ziobry. Szybko zareagował. "Droga w kierunku oligarchii"
- Zarzuty są kompletnie absurdalne, jak z "Procesu" Kafki - tak były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro skomentował decyzję sądu o areszcie wobec niego. - To jest droga Polski w kierunku oligarchii, która nie ma nic wspólnego z państwem prawa - grzmiał z Węgier, gdzie przebywa, na antenie TV Republika.
W czwartek wieczorem sąd postanowił o tymczasowym aresztowaniu byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Chodzi o sprawę Funduszu Sprawiedliwości.
Ziobro przebywa obecnie w Budapeszcie, gdzie od grudnia ma azyl. Po decyzji o areszcie polityk połączył się z telewizją Republika, gdzie komentował decyzję sądu.
- Przede wszystkim odniosę się pokrótce do zarzutów, które są kompletnie absurdalne, z "Procesu" Kafki. Zarzuca mi się przywłaszczenie mienia polegające na tym, że Ministerstwo Sprawiedliwości przekazało 16 milionów na remont prokuratury, a nawet ostatecznie te środki popłynęły z zupełnie innego źródła. Czyli to jest usiłowanie przekazania środków jako dowód udziału mojego zorganizowanej grupy przestępczej - mówił Ziobro w rozmowie z Republiką.
- Podobnie zarzut przekazanie pieniędzy dla polskich służb specjalnych, chodzi o zakup najnowocześniejszego na świecie systemu do przełamywania komunikatorów, słynny Pegasus. Środki zostały przekazane z rachunku jednego ministerstwa na rachunek innego resortu i zarzuca mi się, że zostały przeze mnie przywłaszczone. Każdy myślący człowiek powinien zadać sobie pytanie, czy naprawdę to się dzieje? Bo to się niestety dzieje - powiedział.
- Zarzuty związane z tym, że przekazywaliśmy środki na ważne instytucje państwa polskiego, że przekazywaliśmy środki na zakup wozów strażackich czy innych tego typu potrzebnych urządzeń użyteczności publicznej, zarzuty związane z przekazywaniem środków na budowę centrum pomocy ofiarom przestępstw i przemocy księdza Olszewskiego, który to budynek przecież stoi, nie ma tam dziury w ziemi, a metr kwadratowy jego budowy był co najmniej 6 razy tańszy, niż budowanego w podobnym okresie słynnego muzeum pana Trzaskowskiego - wyliczał.
Ziobro grzmi o "oligarchii"
Ziobro stwierdził, że zarzuty są "absurdalne". - Nie ma tutaj przecież żadnego przywłaszczenia choćby jednego złotego przeze mnie i mimo to w ramach propagandy rządowej, poprzez reżimowe związane z tym reżimem media, jest malowany zupełnie inny obraz, tak jakbym miał na koncie jakieś miliony - powiedział.
Zarzucił też władzom odejście od losowania sędziów w jego sprawie. - Mamy do czynienia z prymitywnym procesem ustawienia sędziów - powiedział.
- Jeżeli takie numery, tak ordynarne łamanie prawa jest możliwe w przypadku byłego ministra sprawiedliwości, w przypadku tak głośnej sprawy w Polsce, to znaczy, że w ten sposób można również naginać prawo, łamać je, w przypadku każdego innego Polaka, który podpadnie na jakimkolwiek poziomie polskiego państwa sitwie takiej lub innej kultury, podpadnie układowi biznesowemu. To jest droga Polski w kierunku oligarchii, która nie ma nic wspólnego z państwem prawa - mówił Ziobro.
Sprawa Funduszu Sprawiedliwości
Prokuratura Krajowa, której zespół śledczy nr 2 prowadzi postępowanie dotyczące m.in. ustawiania konkursów na wielomilionowe dotacje z Funduszu Sprawiedliwości, chce, by Ziobro trafił do aresztu na trzy miesiące. W skierowanym do sądu w połowie listopada 2025 r. wniosku prokuratorzy wskazali m.in. na realne ryzyko ucieczki byłego ministra, ukrywania się oraz mataczenia procesowego.
Prokuratura zarzuca byłemu ministrowi sprawiedliwości, że kierował zorganizowaną grupą przestępczą oraz wykorzystywał swoje stanowisko do działań o charakterze przestępczym.
Ziobro miał popełnić 26 przestępstw, m.in. wydawać swoim podwładnym polecenia łamania prawa, by zapewnić wybranym podmiotom dotacje z Funduszu Sprawiedliwości, ingerować w przygotowanie ofert konkursowych i dopuszczać do przyznawania środków nieuprawnionym podmiotom.