Zdumiewająca ofensywa Ukraińców. Największy pogrom Rosji od dwóch lat
Siły Kijowa odnotowały największe krajowe zdobycze terytorialne od ponad dwóch lat - informuje "The Wall Street Journal". Wszystko to dzięki odcięciu Rosjan od systemu Starlink. W konsekwencji Kreml został zupełnie zaskoczony i musiał zatrzymać skoordynowane działania ofensywne. I choć próbuje szukać alternatywnych rozwiązań, żadne nie jest tak skuteczne, jak Starlink.
"The Wall Street Journal" relacjonuje, że po tym, jak Elon Musk odłączył w lutym dostęp Rosjan do Starlinka, ukraińskie wojsko przystąpiło do ofensywy. Rosyjscy dowódcy stracili wówczas możliwość śledzenia transmisji na żywo z pola bitwy i komunikacji z żołnierzami. Wysyłali także znacznie mniej dronów, które zazwyczaj odstraszały Ukraińców przed atakiem.
Największe zdobycze terytorialne Ukrainy od ponad dwóch lat
W efekcie siły ukraińskie odnotowały w ostatnim czasie największe krajowe zdobycze terytorialne od ponad dwóch lat, niwecząc tym samym wysiłki prezydenta Rosji Władimira Putina, by zdobyć przewagę w rozmowach mediacyjnych z udziałem USA.
Ukraińcy twierdzą, że odzyskali ok. 150 mil kwadratowych terytorium w południowych obwodach zaporoskim i dniepropietrowskim, gdzie wcześniej Rosjanie szybko posuwali się naprzód. Według analityków open-source, luty był pierwszym miesiącem od 2023 roku, kiedy Kijów odzyskał więcej terytorium na Ukrainie, niż stracił. Większość terenów to otwarte pola i małe wsie.
Jak wskazuje dziennik, na całej linii frontu Rosja i tak nadal ma przewagę, m.in. osobową. Mimo tego, ostatnie postępy dały impuls narodowi, który od ponad czterech lat odpiera rosyjską inwazję i przetrwał kolejną zimę naznaczoną przerwami w dostawach prądu i ogrzewania.
"To nastąpiło w krytycznym momencie. Bez Starlinka [Rosjanie - red.] zostali praktycznie cofnięci do komunikacji z czasów zimnej wojny" - ocenia w rozmowie z "WSJ" jeden z ukraińskich żołnierzy.
Rosja szuka zastępstwa dla Starlinka
Starlink nie jest dostępny w Rosji, ale siły Kremla otrzymywały terminale od pośredników z innych krajów. Analitycy wskazują, że w ciągu ostatnich kilku lat system ten stał się kluczowy dla obu stron konfliktu. Gdy został odcięty, ukraińskie wojska zauważyły dramatyczny spadek liczby dronów atakujących ich pozycje.
"Wcześniej, jeśli wróg zauważył naszą grupę, choćby jednego żołnierza, nie pozwolił mu odejść. Rzuciliby na niego wszystko" - relacjonuje dowódca ukraińskiego oddziału.
Oficerowie armii Ukrainy twierdzą, że w pierwszym tygodniu bez Starlinka rosyjscy dowódcy byli przekonani, iż połączenie wkrótce zostanie przywrócone. Wielokrotnie próbowali więc restartować swoje terminale, a dzięki temu Ukraińcy mogli wykryć ich położenie i uderzyć w nie. Bez Starlinka Rosja musiała znacznie bardziej polegać na ruchu radiowym, który, w przeciwieństwie do komunikacji przez Starlink, Ukraina była w stanie przechwycić.
Już pierwsze tygodnie pokazały, że Ukraińcy są w stanie wypchnąć wroga z obrzeży Zaporoża, choć i Moskwa zaczęła budować pewne obejścia. Między pozycjami prowadzone są kable komunikacyjne, Moskwa korzysta też z chińskich usług satelitarnych. Ponadto, poszukiwani są kolaboranci, którzy pomogą w dotarciu do danych ze Starlinków.
Kreml nadal boryka się też z dylematem, jakich systemów łączności powinni używać żołnierze. Podjęte zostały kroki, aby zakazać używania Telegrama na rzecz państwowego systemu Max. Dowódcy wojskowi patrzą jednak na to rozwiązanie sceptycznie, ponieważ nie chcą, aby FSB, będąca właścicielem Maxa, czytała ich wiadomości.
Wewnętrzny konflikt może z kolei stanowić kolejną przeszkodę w pracy nad komunikacją na pierwszej linii frontu. "Armia nie zatrzyma się tylko dlatego, że Telegram zostanie odcięty, ale pojawią się problemy" - przewiduje Serhij Beskrestnow, doradca ministra obrony Ukrainy. "Pojawią się problemy z koordynacją pracy między grupami, koordynacją działań na najniższych poziomach taktycznych - pluton, kompania, batalion" - prognozuje.
Źródło: The Wall Street Journal