Szczegóły projektu ujawnia dzisiejsza "Gazeta Wyborcza", według której wizyta u lekarza miałaby kosztować od dwóch złotych u lekarza rodzinnego, od trzech do pięciu złotych za wizytę u specjalisty oraz dziesięć złotych za pobyt w szpitalu. Za osoby ubogie płaciłyby ośrodki pomocy społecznej.
Projekt wicepremiera Hausnera zakłada ponadto, ze inwalidzi wojenni dostawaliby na leki ryczałt, co ma na celu ograniczenie nadużyć. Częściowo odpłatne byłyby sanatoria, płacilibyśmy też za karetkę lub śmigłowiec, jeśli ich wezwanie nie wiązałoby się z ratowaniem zdrowia lub życia. Z opłat wyłączone byłyby osoby niepełnosprawne.
Wicepremier uważa, że uchwalenie nowej ustawy zdrowotnej pozwoli uniknąć chaosu z początku tego roku. "Wszelki limit nieodpowiedzialności w tej dziedzinie został popełniony" - stwierdził Jerzy Hausner. Jego zdaniem, przy dobrej woli parlamentu ustawa zdrowotna może zostać uchwalona jeszcze w lipcu, co nawet w przypadku przyspieszonych wyborów mogłoby pozwolić na zakończenie prac legislacyjnych.
Po konsultacjach w Sejmie wicepremier nie wykluczył powołania komisji, która pomogłaby uchwalić nową ustawę zdrowotną. W skład komisji weszłyby nie tylko osoby bezpośrednio związane ze służbą zdrowia, ale także eksperci spoza środowiska.
Zapis o współpłaceniu znalazłby się w ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Ustawa określałaby także tzw. "koszyk negatywny", czyli świadczenia nie finansowane ze środków publicznych, za które pacjent płaciłby w całości.