Zamieszanie z czujkami dymu. Były szef PSP alarmuje, MSWiA zaprzecza
Afera wokół czujników dymu? Były szef Państwowej Straży Pożarnej gen. Andrzej Bartkowiak twierdzi, że dochodzą do niego niepokojące informacje. Urządzenia przekazywane mieszkańcom Polski w ramach rządowej akcji mają nie działać prawidłowo. MSWiA zaprzecza i podkreśla, że do Straży Pożarnej nie wpłynęły żadne potwierdzone informacje o wadliwości sprzętu.
"Niestety, dochodzą do mnie niepokojące informacje z całej Polski: czujniki dymu, które miały ratować życie i ostrzegać o zagrożeniu pożarowym - rozdawane w ramach akcji MSWiA i PSP z Radiem ZET - po prostu nie działają. Mamy do czynienia z ogromną awarią. Jeśli to prawda, sprawa musi natychmiast zostać nagłośniona. Nie ma tu miejsca na kompromisy!" - napisał w alarmistycznym tonie na platformie X gen. Andrzej Bartkowiak. Za rządów PiS, w latach 2019-2024, był komendantem głównym Państwowej Straży Pożarnej.
Wraz ze zmianą władzy w Polsce stracił stanowisko, ale nadal pojawia się w Telewizji Republika czy na konferencjach jako ekspert od bezpieczeństwa. W swoich wpisach na portalu X głośno krytykuje obecne kierownictwo PSP i aktualną władzę w kraju.
Przypomnijmy, na początku lutego MSWiA zakupiło za ok. 5 mln zł 140 tys. czujek dymu i czadu w ramach Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej. Celem akcji jest poprawa bezpieczeństwa i budowa społecznej odporności na zagrożenia pożarowe. Urządzenia montowali bezpłatnie strażacy w domach osób najbardziej potrzebujących. Skąd były szef PSP miał takie informacje?
"Strażacy po zamontowaniu zaczęli sprawdzać czujki i im to nie działało. Na jedną dwie machnęli ręką i je wymienili. Szukali jakiegoś rozwiązania. Teraz okazuje się, że jest z tym gorąco. Zaczęli do mnie dzwonić, a ja z na początku podchodziłem do tego ze spokojem (…). Rozumiem, że gdyby na 140 tys. nie działo 100 czujek, to możemy przyjąć jakiś rachunek prawdopodobieństwa. Strażacy dzwonią do mnie jednak i mówią, "szefie, tu na pięć - jedna działa albo i mniej" - twierdził gen. Bartkowiak w portalu wPolityce.pl.
I jak dodaje, "strażacy próbują je aktywować po zamontowaniu i nie działają".
- Nawet próbują coś podpalić i zadymić, ale one po prostu się nie aktywują. Strażacy informują mnie, że na pięć czujek dymu działa jedna - kontynuował były szef PSP.
Tyle że jak poinformowało nas we wtorek wieczorem i w środę przed południem MSWiA żadnego, oficjalnego zgłoszenia do Państwowej Straży Pożarnej wadliwego sprzętu nie było.
"Wszystkie czujki dostarczone przez dwóch wykonawców spełniały warunki przetargu, w tym m.in. wymogi europejskiej normy EN 14604:2005+AC:2008, oraz posiadają wymagane deklaracje stałości właściwości użytkowych. Na poprawne działanie czujki wpływ ma chociażby miejsce instalacji. Na chwilę obecną do PSP nie wpływają żadne informacje o wadliwości urządzeń. Jeżeli PSP będzie miała takie sygnały, będzie sprawdzać każdy zgłoszony przypadek" - informuje Wirtualną Polskę Karolina Gałecka, rzeczniczka MSWiA.
Z kolei Państwowa Straż Pożarna przekazała, że zgłoszenia mogą wynikać z testowania niezgodnego z normą PN‑EN 14604, np. dymem z papierosa czy zapałki, co może zabrudzić sensor i wywołać fałszywe odczyty. "Jedyną prawidłową metodą sprawdzenia czujki jest przycisk TEST na urządzeniu" - napisała PSP na platformie X.
- Nie bagatelizujemy sprawy, każde zgłoszenie będzie dokładnie sprawdzone. Być może jakieś pojedyncze czujki nie działają. Z drugiej strony we wtorek na Śląsku strażacy sprawdzali ok. 100 urządzeń i działały wszystkie poprawnie - dodaje w rozmowie z WP Gałecka.
W mocniejszych słowach skomentowała "zamieszanie" z czujkami w mediach społecznościowych.
"Jeden alarmistyczny wpis, potem lawina powtórzeń i 'fake news' gotowy (…). Bezpieczeństwo ludzi to nie jest materiał do politycznych narracji, o czym były komendant PSP Andrzej Bartkowiak powinien szczególnie wiedzieć" - napisała na X.
W odpowiedzi byłemu szefowi PSP wpis zamieścił również Karol Kierzkowski, rzecznik prasowy komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej, który zdementował doniesienia o niedziałających urządzeniach.
A w środę oficjalny komunikat wydała Państwowa Straż Pożarna.
"Dementujemy nieprawdziwe informacje przekazane przez byłego komendanta PSP o rzekomych wadach bezpłatnych czujek dymu i tlenku węgla, które są nieprawdziwe. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji wraz z Państwową Strażą Pożarną informują, że urządzenia te są w pełni sprawne i spełniają normy bezpieczeństwa. Do tej pory do służb nie wpłynęło ani jedno zgłoszenie potwierdzające wadliwość dystrybuowanego sprzętu, a wszelkie spekulacje na ten temat są niezgodne z faktami i wprowadzają niepotrzebny niepokój wśród obywateli" - przekazano w oświadczeniu.
Sylwester Ruszkiewicz, dziennikarz Wirtualnej Polski