Wyrwał niemowlę z rąk matki. 300 policjantów szukało porywacza
Prawie 300 policjantów z woj. zachodniopomorskiego szukało 10-miesięcznego chłopca, którego z rąk matki wyrwał jej były znajomy. Porywacz czyhał przed drzwiami do mieszkania kobiety.
Nie wiadomo, czym kierował się 38-latek, który porwał 10-miesięcznego syna mieszkanki Koszalina, z którą kiedyś przez chwilę się spotykał. Mężczyzna musiał jednak zaplanować całą akcję - rankiem przyczaił się przy drzwiach mieszkania kobiety. Gdy ta wychodziła, aby zaprowadzić starsze dzieci do szkoły, napadł na nią i wyrwał jej z rąk niemowlę.
Porywacz wskoczył z dzieckiem do auta, które prowadził inny mężczyzna, i odjechali. Matka natychmiast wezwała policję, podając kolor i model pojazdu oraz tożsamość sprawcy.
Alarm dla całej jednostki
- Liczyła się każda minuta. Po otrzymaniu informacji Komendant Miejski Policji w Koszalinie ogłosił alarm dla całej jednostki - podkreśla nadkom. Monika Kosiec z komendy w Koszalinie.
Jak dodaje nadkomisarz, wszystkie dostępne patrole zostały natychmiast skierowane w rejon miasta, w okolice miejsca zamieszkania kobiety oraz na główne drogi wyjazdowe. Do działań włączono też przewodników z psami służbowymi oraz policjantów pionu prewencji, ruchu drogowego, kryminalnego i wywiadowców. - Poszukiwania skupiły się także na trasach wylotowych z miasta - mówi policjantka.
Prawie 300 policjantów zostało postawionych w stan gotowości. Wszyscy szukali sprawcy i czarnego bmw. Auto zostało namierzone i zatrzymane na S6 na wysokości węzła Kołobrzeg. W środku znajdowało się uprowadzone dziecko.
- 10-miesięczny chłopiec został natychmiast zabezpieczony i przekazany załodze karetki pogotowia, która sprawdziła jego stan zdrowia. Na szczęście dziecku nic się nie stało - podkreśla policjantka.
Podejrzewany o uprowadzenie 38-latek został zatrzymany i trafił do policyjnego aresztu. Był trzeźwy. Zatrzymany został również 50-letni kierowca bmw. Jutro podejrzany ma zostać przesłuchany.
Źródło: Materiały policyjne