"Wtedy mamy bombę". Paweł Janowski o promieniowaniu i broni jądrowej
Gościem Patrycjusza Wyżgi w "Didaskaliach" był fizyk jądrowy dr Paweł Janowski. Ekspert odsłonił kulisy powstania pierwszej broni jądrowej i jej użycia w japońskiej Hiroszimie. Opowiedział też m.in. o pracach Niemców nad bombą atomową przed II wojną światową i obawach, jakie budziły.
Najważniejsze tematy rozmowy:
- Dr Paweł Janowski tłumaczy proces wybuchu jądrowego i rolę ciężkich atomów w jego tworzeniu.
- Projekt Manhattan był kluczowy dla stworzenia bomby atomowej przez USA w czasie II wojny światowej.
- Albert Einstein odegrał ważną rolę w przyspieszeniu prac nad nową bronią.
- Co się dokładnie dzieje, gdy mamy wybuch jądrowy? - zapytał swojego gościa Patrycjusz Wyżga w najnowszym odcinku programu "Didaskalia".
- Reakcję zazwyczaj kojarzymy z chemią, gdy jedne atomy łączą się z drugimi i tworzą stałe cząsteczki. Tu musimy o tym całkowicie zapomnieć. Schodzimy piętro niżej, jeszcze głębiej i potrzebujemy większych energii do tego. Wnikamy w strukturę jądra atomowego. Rozczepiamy praktycznie nie atomy, a same jądra - zaczął tłumaczyć dr Paweł Janowski, fizyk jądrowy z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.
W środku bomby atomowej dzieje się piekło || Paweł Janowski - didaskalia#179
- Mamy takie substancje w przyrodzie, które podlegają takiemu rozczepieniu, bo okazuje się, że nie każdy atom da się rozczepić. To musi być ciężki atom z końca układu okresowego. Na przykład taki, który występuje w największej ilości o największej masie atomowej, to jest uran - kontynuował gość "Didaskaliów".
Dr Jabłoński tłumaczył, dlaczego do powstania bomby jądrowej potrzebne są kolejne pierwiastki. - Im więcej protonów w jądrze, tym więcej potrzebujemy nadwyżki neutronów. Jeśli bardzo ciężki uran, 92 protony i aż 143 neutrony plus jeden, rozczepić na dwa kawałki, to te dwa kawałki już nie będą potrzebować w sumie tych 144 neutronów. Kilka neutronów będzie "wystrzelonych" luzem. To jest to, co jest dla nas najciekawsze, co może prowadzić do łańcuchowej reakcji - podkreślił.
W najnowszym odcinku "Didaskaliów" ekspert przypomniał całą historię, która doprowadziła do powstania bomby atomowej w Stanach Zjednoczonych i jej wykorzystania w Hiroszimie. Wcześniej prace nad taką bronią prowadziły również nazistowskie Niemcy, podczas gdy USA pozostawały w tyle.
Sytuacja zmieniła się, gdy Stany Zjednoczone dołączyły do II wojny światowej. Wtedy prace nad nowym rodzajem broni przyspieszyły. Swoją rolę do odegrania miał tutaj Albert Enstein, o czym również przypomniał gość "Didaskaliów".
Zobacz, o czym jeszcze rozmawiamy:
- Naukowiec tłumaczy, dlaczego promieniujące jest "wszystko" i jaka dawka promieniowania jest pozytywna dla organizmu ludzkiego.
- O zasługach Marii Skłodowskiej-Curie i jej męża Piotra dla fizyki.
- O pracach Niemców nad bombą atomową przed II wojną światową i obawach, jakie one budziły.
- O roli Alberta Einsteina w pracach nad bombą atomową i liście skierowanym do Amerykanów ws. możliwości wydobywania uranu.
- O tym, jak zaangażowanie USA w II wojnę światową posunęło do przodu prace nad Projektem Manhattanem, który doprowadził do powstania bomby atomowej.
Powyższy tekst to jedynie skrót rozmowy - obejrzyj nagranie, by poznać pełny kontekst i wszystkie argumenty gościa.