Worek pieniędzy, by wjechać do USA? Kolejne 12 państw musi płacić kaucję
Władze Stanów Zjednoczonych uderzają w nielegalną imigrację. Departament Stanu podjął decyzję o dopisaniu 12 nowych państw do listy krajów, których obywatele muszą opłacić wysoką kaucję podczas wnioskowania o wizę turystyczną lub biznesową. Zabezpieczenie to może wynosić nawet 15 tys. dolarów.
W środę amerykański Departament Stanu oficjalnie poinformował o rozszerzeniu specjalnego programu wizowego, który został wdrożony w ubiegłym roku. Jak podaje agencja AP, celem drakońskich finansowych przepisów jest zmuszenie cudzoziemców do przestrzegania terminów przebywania na terytorium USA oraz szeroko pojęta walka z narastającą, nielegalną imigracją.
Zasada jest prosta: osoby ubiegające się o wjazd muszą zostawić na koncie amerykańskiego urzędu gigantyczne zabezpieczenie finansowe. Zależnie od konkretnych okoliczności i danego przypadku, wiza będzie wydawana po wpłaceniu 5, 10 lub nawet 15 tys. dolarów.
Zgromadzone środki są zwracane petentowi tylko w dwóch przypadkach: gdy amerykański urząd ostatecznie odrzuci wniosek o wydanie dokumentu albo gdy dana osoba udowodni, że po wizycie w USA wyjechała z kraju przed upływem terminu ważności wizy.
Nowe kraje na liście. Przepisy wchodzą w życie od kwietnia
Od 2 kwietnia obowiązek kaucji zostanie rozszerzony o obywateli z 12 kolejnych państw. Na liście opublikowanej w środę znalazły się:
- Etiopia,
- Grenada,
- Gruzja,
- Kambodża,
- Lesotho,
- Mauritius,
- Mongolia,
- Mozambik,
- Nikaragua,
- Papua-Nowa Gwinea,
- Seszele
- oraz Tunezja.
Tym samym liczba krajów objętych tego typu restrykcjami (w ogromnej mierze są to państwa afrykańskie) wzrośnie do okrągłych 50.
Amerykańskie władze są zachwycone dotychczasowymi efektami polityki. Z oficjalnych statystyk wynika, że aż 97 proc. z grupy blisko tysiąca przebadanych osób, które wpłaciły takie kaucje, idealnie zmieściło się w czasie i nie przekroczyło terminu ważności swojej wizy.
"Radykalnie zmniejszył liczbę posiadaczy wizy, którzy przekraczają termin pobytu i nielegalnie pozostają w USA" - ocenił funkcjonowanie całego programu Departament Stanu w środowym komunikacie.