Wyż Heiko zmienia pogodę w Polsce. Mamy prognozę na najbliższe 5 dni
Przełom lutego i marca zaserwuje nam pogodowe "dwa światy". Podczas gdy mieszkańcy zachodniej Polski będą cieszyć się wiosenną aurą z temperaturami dochodzącymi do 17 st. C., na północnym wschodzie nocami wciąż będzie jeszcze rządzić mróz. Prognoza pogody na najbliższe dni przewiduje dużą dynamikę.
Najważniejsze informacje:
- Czeka nas gwałtowny skok temperatury - w kulminacyjnym momencie na południowym zachodzie słupki rtęci dobiją do 17 st. C.
- Wystąpi ekstremalny kontrast termiczny pomiędzy mroźną Suwalszczyzną a wiosennym Dolnym Śląskiem i Ziemią Lubuską.
- Dynamiczne fronty atmosferyczne przyniosą opady deszczu już w weekend.
Zaskakujący koniec lutego - takiej zimy jeszcze nie było. Bardzo chłodne ostatnie tygodnie nagle przerywa eksplozja wiosny. Jak wskazuje Interia, dzieje się to za przyczyną wyżu Heiko, który zasysa gorące powietrze z południowego zachodu, a dzięki temu na termometrach pojawią się najwyższe wartości od początku 2026 r.
Sprawdź prognozę pogody dla swojego regionu na POGODA.WP.PL
W nadchodzący weekend Polska zostanie podzielona na dwie zupełnie różne strefy termiczne. Podczas gdy mieszkańcy zachodnich i południowo-zachodnich województw będą mogli poczuć prawdziwy powiew wiosny i wygrzewać się w słońcu, północny wschód utonie w chłodniejszych, przedwiosennych masach powietrza.
Różnice w temperaturze maksymalnej w ciągu dnia przekroczą kilkanaście stopni, co doskonale widać na najnowszych mapach numerycznych opracowanych przez IMGW-PIB.
Uderzenie ciepła na zachodzie
Analizując mapy synoptyczne na piątkowe popołudnie (27 lutego), w oczy rzuca się potężny kontrast termiczny, dzielący nasz kraj na pół. Najwyższe wartości temperatury w najcieplejszym momencie dnia odnotują mieszkańcy zachodniego pasa Polski. Od Szczecina, przez Gorzów Wielkopolski, aż po Zieloną Górę termometry wskażą od 13 do 16 st. C. Najgoręcej będzie jednak na Dolnym Śląsku - w rejonie Wrocławia, Legnicy i Jeleniej Góry modele przewidują nawet 17 st. C., a bezchmurne niebo i silna operacja słoneczna sprawią, że odczucie ciepła będzie jeszcze wyższe.
Zupełnie inny obraz pogody zobaczymy po drugiej stronie kraju. Na Suwalszczyźnie, Podlasiu oraz we wschodniej części Mazowsza - w okolicach Suwałk, Białegostoku czy Łomży - temperatura w ciągu dnia wzrośnie zaledwie do 3-5 st. C. Chłodniejsze masy powietrza, w połączeniu z większym zachmurzeniem w rejonie Zatoki Gdańskiej i Warmii (tam zaledwie 3-7 st. C.), skutecznie zablokują wiosenne ocieplenie.
Pogoda na weekend: Słoneczna i ciepła sobota
W sobotę (28 lutego) wiosenne ocieplenie zacznie nieśmiało wkraczać w głąb kraju, obejmując również pas centralny. W Łodzi, Warszawie, Toruniu oraz na całych Kujawach i w Wielkopolsce w ciągu dnia odnotujemy komfortowe 14-15 st. C. Zachód znów będzie królować na termometrach - od Pomorza Zachodniego, przez Ziemię Lubuską, po Dolny i Górny Śląsk znów pojawią się wartości rzędu 15-17 st. C. Złota, słoneczna pogoda zdominuje ten obszar za sprawą pogodnego układu wyżowego, który "rozgoni" chmury.
Północny wschód w sobotę nieco się ociepli, ale wciąż pozostanie biegunem zimna w skali kraju. W Olsztynie, Suwałkach i na Mazurach termometry wskażą około 7-8 st. C. w ciągu dnia, co nadal będzie stanowiło wyraźny kontrast względem zalanych słońcem, południowo-zachodnich krain geograficznych.
Prognoza długoterminowa: Niedzielne uderzenie frontu
Sielanka w zachodniej Polsce zostanie gwałtownie przerwana w niedzielę (1 marca). Jak wynika z analizy map synoptycznych IMGW-PIB, do zachodnich województw nasunie się aktywny front atmosferyczny niosący gęste zachmurzenie i opady deszczu. Strefa opadów obejmie w ciągu dnia m.in. Pomorze Zachodnie, Ziemię Lubuską, Wielkopolskę i Dolny Śląsk.
Mieszkańcy Szczecina, Poznania czy Wrocławia poczują wyraźne tąpnięcie - temperatura w ciągu dnia spadnie tam do 10-12 st. C. Paradoksalnie, przed czołem frontu - na wschodzie i południu (w Krakowie, Rzeszowie, Tarnowie i Lublinie) - niedziela przyniesie najprzyjemniejszą aurę z dużą dawką słońca i temperaturami dochodzącymi do 13-14 st. C.
Prawdziwe załamanie nadejdzie w poniedziałek (2 marca). Front rozciągnie się niemal nad całą Polską. Deszczowe chmury pokryją kraj od Koszalina i Gdańska, przez Warszawę i Łódź, aż po Katowice i Kraków. Spadek temperatur będzie wyraźny w każdym regionie. Na północy (Wybrzeże, Warmia i Podlasie) w ciągu dnia odnotujemy zaledwie 5-8 st. C. W pasie centralnym i południowym termometry pokażą maksymalnie 10-13 st. C.
We wtorek (3 marca) modele numeryczne wskazują na ustąpienie ogólnokrajowych opadów, ale Polska ponownie pęknie na pół pod względem termicznym. Zachodnia ściana kraju - od Szczecina, przez Zieloną Górę, aż po Wrocław - szybko zacznie odbudowywać ciepło, notując za dnia przyjemne 13-14 st. C. przy częściowo bezchmurnym niebie.
Na wschodzie jednak utknie chłodna, nieprzyjemna masa powietrza. Suwalszczyzna, Podlasie, wschodnie Mazowsze oraz Lubelszczyzna (m.in. Łomża, Białystok, Siedlce, Zamość) będą musiały zmierzyć się z dojmującym powiewem zimna. W rejonie Suwałk termometry wskażą w najcieplejszym momencie dnia zaledwie 3-4 st. C., a na Lubelszczyźnie i Podkarpaciu nie więcej niż 8-10 st. C. To ogromny kontrast w porównaniu do wiosennego zachodu.
Przeczytaj również: Doradca Nawrockiego pod lupą. Nagłe wzbogacenie
Źródło: IMGW, WP.PL