Wiceszef MON o rosyjskim ataku. "Wniosek dla nas i NATO"
- To jest dla nas wniosek i dla NATO, aby w odpowiedni sposób odpowiedzieć - przekazał wiceszef MON Paweł Zalewski w programie "Tłit" WP, odnosząc się do ataku na obwód lwowski, w którym Rosja miała użyć rakiety balistycznej średniego zasięgu Oriesznik. Według polityka Polski 2050 chodzi o "wzmacnianie zdolności obronnych, jeżeli chodzi o obronę powietrzną na wschodniej flance NATO".
Ministerstwo obrony Rosji podało w piątek, że w ramach ataku na Ukrainę użyło pocisku balistycznego Oriesznik oraz że miała to być odpowiedź na rzekomy atak Ukrainy na rezydencję Władimira Putina - wynika z komunikatu resortu w Moskwie, cytowanego przez ukraińskie agencje i media.
O to, co to dla nas oznacza, był pytany Paweł Zalewski w programie "Tłit" WP. - Do tej pory pociski Oriesznik były zainstalowane na poligonie Kapustin Jar w obwodzie astrachańskim, od niedawna znajdują się na Białorusi, blisko granicy rosyjskiej - mówił gość Pawła Pawłowskiego. - To są pociski, które rażą na odległość 3,5-5 tysięcy kilometrów - dodał Zalewski.
Wiceszef MON podkreślił, że w tym kontekście powstaje pytanie, "skąd ten pocisk został wystrzelony". - Ono jest ważne, bo tych pocisków wcale nie ma tak wiele. A po drugie to też jest taki sygnał dla Zachodu pokazujący, że Rosja posiada broń, która potencjalnie jest bardzo bardzo groźna - mówił.
Jak zwrócił uwagę: - To jest dla nas wniosek i dla NATO, aby w odpowiedni sposób odpowiedzieć - wzmacniając zdolności obronne, jeżeli chodzi o obronę powietrzną na wschodniej flance NATO.