Wenezuela powtórką z Iraku? Trump zabrał głos
Donald Trump podkreślił różnicę między interwencjami w Iraku i Wenezueli, stwierdzając, że USA tym razem skoncentrują się na przejęciu ropy. Słowa te kierował m.in. do Rosji i Chin.
Najważniejsze informacje:
- Trump stwierdził, że USA zatrzymają ropę podczas interwencji w Wenezueli, co odróżnia tę operację od działań w Iraku.
- Prezydent USA zaznaczył, że operacja w Wenezueli ma wysłać mocny sygnał do Rosji i Chin.
- Amerykańskie firmy naftowe mogą otrzymać rekompensaty za swoją działalność w Wenezueli.
Podczas rozmowy z publicystą telewizji MS NOW, Donald Trump wyraził opinię, że interwencja w Wenezueli różni się od traumy irackiej, ponieważ Stany Zjednoczone "zatrzymają ropę". Trump sugerował, że ta strategia ma być sygnałem dla światowych mocarstw, takich jak Rosja i Chiny.
Nagrania z Caracas. Uzbrojeni zwolennicy Maduro wyszli na ulice
Czy interwencja w Wenezueli to nowa strategia?
Joe Scarborough, prowadzący program "Morning Joe", opisał, jak w rozmowie z Trumpem prezydent zaznaczył: "Joe, różnica między Irakiem a tym jest taka, że Bush nie zatrzymał ropy. My zatrzymamy ropę" - relacjonował Scarborough. W ten sposób Trump wskazał na rzekome błędy z czasów wojny w Iraku, gdy USA nie skupiły się na zasobach naturalnych.
Trump podkreślał również, że operacja w Wenezueli ma wysłać silny sygnał o potędze USA do takich krajów jak Rosja, Iran i Chiny. Prezydent wielokrotnie nawiązywał w swoich wystąpieniach do korzyści z rewitalizacji wenezuelskiego sektora naftowego.
Jak amerykańskie firmy zareagują na zmiany?
Podczas rozmowy z NBC, Trump zapowiedział, że możliwe jest, iż amerykańskie koncerny naftowe otrzymają rekompensaty za swoje działania w Wenezueli. Jednak, jak donosi Politico, przedsiębiorstwa te nie są chętne do powrotu ze względu na niestabilność polityczną.
Kontrastując z podejściem Donalda Trumpa, sekretarz stanu USA Marco Rubio podkreślał, że operacja nie miała na celu zabezpieczenia zasobów ropy, a jej zyski powinny trafiać do społeczeństwa wenezuelskiego.