Kraków wyjdzie "na dwór". Zakład o frekwencję rozstrzygnięty
Warszawa wygrała z Krakowem zakład o to, w którym mieście będzie wyższa frekwencja. Dlatego mieszkańcy historycznej stolicy Polski będą musieli 5 czerwca w Święto Krakowa "wyjść na dwór". Do podobnych rywalizacji dochodziło też w innych miastach.
Miasta podczas II tury wyborów oferowały najróżniejsze nagrody zachęcające mieszkańców do pójścia do urn. Kraków obiecał, że mały smok wawelski zostanie przekazany gminie z najwyższą frekwencją.
W Szczecinie, prezydent Piotr Krzystek obiecał tyle kilogramów paprykarza, ile procent osób weźmie udział w głosowaniu. Inicjatyw, które miały zachęcić mieszkańców do udziału w wyborach, było o wiele więcej.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Prof. Sowiński o wyniku Trzaskowskiego: Popełnił cały szereg błędów
Warszawa wygrała zakład z Krakowem
Miasta o wysoką frekwencję rywalizowały też między sobą. W Katowicach i Sosnowcu prezydenci postawili na nietypowe wyzwanie – przegrany musi popływać w kajaku w stawie sąsiada.
Założyły się ze sobą również Warszawa i Kraków. Zasady były proste. Ustalono, że jeżeli ostateczna frekwencja w wyborach będzie wyższa w stolicy Polski, wtedy mieszkańcy miasta królów będą musieli 5 czerwca w Święto Krakowa "wyjść na dwór". Jeśli wygra historyczna stolica, mieszkańcy Warszawy będą musieli uznać prymat "wychodzenia na pole" i 4 czerwca w Święto Warszawy "wyjdą na pole".
Jak już wiemy, Warszawa, gdzie frekwencja wyniosła 83,16 proc, wygrała zakład z Krakowem, w którym 79,71 proc. wyborców poszło do urn.
Źródło: TVN24