USA wprowadziły restrykcje. Stanowcza odpowiedź Wielkiej Brytanii
Administracja Donalda Trumpa nałożyła restrykcje na byłego unijnego komisarza Thierry'ego Bretona i czworga pracowników organizacji pozarządowych z Wielkiej Brytanii i Niemiec. Rząd Starmera odpowiedział w stanowczym oświadczeniu.
Najważniejsze informacje:
- Administracja Donalda Trumpa nałożyła restrykcje na byłego unijnego komisarza Thierry'ego Bretona i czworga pracowników organizacji pozarządowych z Wielkiej Brytanii i Niemiec.
- W stanowczym oświadczeniu brytyjski rząd bronił Bretona i krytykował restrykcje wprowadzone przez USA.
- Decyzję Stanów Zjednoczonych potępili również liderzy Unii Europejskiej.
W środę 24 grudnia rząd Wielkiej Brytanii publicznie wydał oświadczenie, w którym publicznie zadeklarował, że zdecydowanie opowiada się za obroną wolności słowa. To odpowiedź na decyzję Stanów Zjednoczonych, które objęły zakazem wjazdu byłego komisarza UE Thierry'ego Bretona oraz czterech ekspertów z organizacji pozarządowych z Wielkiej Brytanii i Niemiec.
Departament Stanu USA przekazał, że restrykcje objęły Thierry'ego Bretona, byłego komisarza UE ds. rynku wewnętrznego, a także Imrana Ahmeda z Centre for Countering Digital Hate i Clare Melford z Global Disinformation Index.
Restrykcje dotyczą również Anny-Leny von Hodenberg oraz Josephine Ballon z niemieckiej organizacji HateAid. Według amerykańskich władz, rzekomo dążyli do wymuszenia cenzury na amerykańskich platformach internetowych. Według komunikatu Departamentu Stanu, te osoby wspierały unijne regulacje cyfrowe, a resort określił je jako "radykalnych aktywistów".
"Chociaż każdy kraj ma prawo do ustalania własnych przepisów wizowych, wspieramy prawo i instytucje, które chronią internet przed najbardziej szkodliwymi treściami" – napisano w oświadczeniu rządu.
USA zarzuciły Bretonowi odpowiedzialność za przyjęcie unijnego Aktu o usługach cyfrowych, mającego regulować działalność platform i wyszukiwarek internetowych. Celem aktu jest m.in. walka z dezinformacją oraz wprowadzenie przejrzystości w reklamach, w tym politycznych.
"Platformy społecznościowe nie powinny być wykorzystywane do rozpowszechniania materiałów przedstawiających wykorzystywanie seksualne dzieci, treści podżegających do nienawiści i przemocy ani fałszywych informacji" – stwierdziły brytyjskie władze.
Odpowiedź liderów Unii Europejskiej
Decyzja Waszyngtonu spotkała się z krytyką ze strony przywódców Unii Europejskiej. Ursula von der Leyen, Antonio Costa oraz Emmanuel Macron wyrazili sprzeciw wobec nałożonych restrykcji. W oświadczeniu KE podkreśliła, że wolność wypowiedzi to fundament w Europie i wspólna wartość demokratycznego świata. Bruksela zaznaczyła, że Unia jest otwartym, jednolitym rynkiem, który ma suwerenne prawo do stanowienia regulacji gospodarczych zgodnych z zasadami demokratycznymi i zobowiązaniami międzynarodowymi.
"Nasze przepisy cyfrowe zapewniają wszystkim przedsiębiorstwom bezpieczne, sprawiedliwe i równe warunki działania. Są stosowane w sposób sprawiedliwy i bez dyskryminacji" - w oświadczeniu KE podkreśla, że w razie potrzeby Unia "zareaguje szybko i zdecydowanie, aby bronić swojej autonomii regulacyjnej przed nieuzasadnionymi środkami". KE poinformowała, że zwróciła się do władz USA o wyjaśnienia i pozostaje z nimi w kontakcie.
Źródło: WP / PAP