Tragiczny pożar w Szwajcarii. Media o pułapce i remoncie sprzed lat
Portal dziennika "Blick" ustalił, że w barze w Crans-Montanie w Szwajcarii, gdzie w noc sylwestrową doszło do pożaru, w którym zginęło 40 osób, w 2015 roku zwężono schody. Media zwracają uwagę, że piwnica lokalu stała się śmiertelną pułapką dla przebywających tam osób.
Najważniejsze informacje:
- Media opublikowały zdjęcia z remontu w 2015 r., gdy w klubie zwężono schody i zastosowano piankę na suficie.
- Według ustaleń, pożar wywołały iskry z zimnych ogni na butelkach szampana, doszło do rozgorzenia (flashover).
- Wśród ofiar i rannych są m.in. Włosi; do Mediolanu przewieziono siedem osób w ciężkim stanie.
Jako bezpośrednie źródło pożaru wskazuje się iskry pochodzące z zimnych ogni przymocowanych do butelek szampana, przypominających niewielkie fajerwerki.
W lokalu doszło do tzw. flashoveru, czyli rozgorzenia - jednego z najgroźniejszych etapów pożaru, w którym w bardzo krótkim czasie ogień ogarnia wszystkie łatwopalne elementy w całym pomieszczeniu.
Jak ustalił szwajcarski dziennik, podczas modernizacji klubu Le Constellation sprzed około dekady znacznie zwężono szerokie wcześniej schody prowadzące z dolnej kondygnacji, co widać na opublikowanych zdjęciach.
Tragiczny pożar w Szwajcarii
W trakcie prac remontowych na suficie zamontowano również piankową izolację, co także zostało udokumentowane fotograficznie. Nisko umieszczony sufit bardzo szybko zapalił się od ognia.
Wśród zabitych i rannych znajdują się m.in. obywatele Włoch. W akcję pomocy osobom poparzonym zaangażowała się służba zdrowia w Mediolanie, dokąd przetransportowano już siedmiu ciężko poszkodowanych.
Szef departamentu polityki społecznej regionu Lombardia Guido Bertolaso, podkreślił, że dziś nie można już akceptować praktyk znanych z przeszłości, gdy organizowano imprezy w ciasnych lokalach bez znajomości zasad bezpieczeństwa. Jego zdaniem takie sytuacje są obecnie całkowicie nie do przyjęcia, zwłaszcza że w tym przypadku w jednej chwili cały sufit stanął w ogniu.