"To może być korzyść dla obu stron". USA pomogły zabić szefa kartelu
Biały Dom oświadczył w poniedziałek, że USA brały udział w operacji likwidacji meksykańskiego barona narkotykowego Nemesio Rubéna Oseguery Cervantesa. O to, co zaangażowanie w tę sprawę oznacza dla Stanów Zjednoczonych pytana była w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski dr Małgorzata Bonikowska. - Z punktu widzenia amerykańskiego kontrola sytuacji w Meksyku jest niezwykle istotna - oceniła ekspertka.
- Stany Zjednoczone chcą mieć kontrolę nad strefą, którą określają jako własną strefę wpływów. To jest oczywiście najbliższe otoczenie Ameryki, w tym także Meksyk. Chcą mieć kontrolę i dominację we wszystkich obszarach, to znaczy chcą też pokazać, że są elementem siły również wspomagającym tych, którzy rządzą tymi krajami - stwierdziła w rozmowie z Pawłem Pawłowskim prezeska Centrum Stosunków Międzynarodowych.
Dr Bonikowska skomentowała w ten sposób sprawę panującego chaosu w Meksyku, który wybuchł po tym, jak tamtejsze wojsko, we współpracy z armią USA, zlikwidowało najpotężniejszego meksykańskiego barona narkotykowego - Nemesio Rubéna Oseguerę Cervantesa, znanego jako "El Mencho".
Trump miesza w światowym ładzie. Co czeka państwa Ameryki Łacińskiej?
Zdaniem dr Małgorzaty Bonikowskiej już interwencja w Wenezueli pokazała, iż Donald Trump nie jest "skłonny do tego, żeby oddawać władzę jednostkom czy ugrupowaniom, które mogą pójść własną drogą".
Wskazała przy tym na przykład liderki wenezuelskiej opozycji Marii Coriny Machado, której Waszyngton nie chciał uznać za przywódczynię, woląc "kolaborować" z byłą wiceprezydent i bliską współpracowniczką Nicolasa Maduro - Delcy Rodriguez.
- W Meksyku mamy panią prezydent, której retoryka była na początku mocno dystansująca się od Trumpa w związku głównie z problemami na granicy amerykańsko meksykańskiej, czyli z migracją, która była nie tylko z Meksyku, tylko szerzej z Ameryki Łacińskiej do Stanów Zjednoczonych, ale w tle jednocześnie wiemy, że te relacje są teraz dobre i to może być korzyść dla obu stron - powiedziała.
W ocenie ekspertki "z punktu widzenia amerykańskiego kontrola sytuacji w Meksyku jest niezwykle istotna". - Mogą się tego spodziewać inne państwa Ameryki Łacińskiej, że Amerykanie będą różnymi metodami powodowali, że będą musiały, chcąc czy nie chcąc uznać, że punktem głównym ich odniesienia ponownie stają się Stany Zjednoczone, a nie multilateralny układ - dodała.