Tłumy ludzi na zamarzniętej Motławie. Pilny apel policji
Na zamarzniętej Motławie w Gdańsku pojawiły się tłumy ludzi. Mieszkańcy i turyści chodzą, a nawet jeżdżą tam na łyżwach. Służby, w tym policja, apelują o zaprzestanie tak ryzykownych i potencjalnie bardzo niebezpiecznych zachowań.
Po tym, jak w Gdańsku zamarzła Motława, wielu ludzi - zarówno przyjezdnych, jak i miejscowych - postanowiło wybrać się na spacery, a nawet przejazdy na łyżwach po zamarzniętej tafli. W ostatnich dniach - szczególnie w czasie weekendu - można było zobaczyć tam tłumy. Skłoniła ich do tego nie tylko słoneczna pogoda, ale i obecność innych ludzi.
Wielu z nich najpewniej uznało, że grubość lodu jest wystarczająca, aby tego typu aktywności były bezpieczne, jednak policja ostrzega przed takim podejściem i mówi o potencjalnym skutkach takich zachowań.
Ludzie wchodzą na zamarzniętą Motławę. Apele policji
- W trosce o bezpieczeństwo funkcjonariusze kontrolują zamarznięte zbiorniki. Byli obecni w rejonie zamarzniętej rzeki Motława. Za pomocą megafonów apelowali o rozsądne zachowanie i niewchodzenie na lód. Dzisiaj apele będą ponawiane - przekazuje podkomisarz Magdalena Ciska z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku, cytowana przez portal tvn24.pl.
Policjantka zwraca uwagę, że "grubość lodu bywa zmienna i zdradliwa, a przebywanie na zamarzniętym zbiorniku wiąże się z ryzykiem". - Bezpiecznie jest tylko na brzegu i na lodowiskach zamkniętych - podkreśliła.
Ratownik medyczny Jakub Cimaszkiewicz również wspomina o zagrożeniach związanych z wchodzeniem na lód. - Jest to skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie. W przypadku załamania się lodu może dojść do hipotermii i poważnych problemów - ostrzegł.
Źródło: tvn24.pl, WP Wiadomości