Tak wygląda ucieczka z Korei Płn. Ekspert o drodze przez piekło
Temat Korei Północnej ciekawi wiele osób, a obywatele, którym desperacko udało się uciec z reżimu Kim Dzong Una stają się niemalże bohaterami. Ucieczka wiąże się z ogromnym ryzykiem. Rozmówca Patrycjusza Wyżgi, dr Oskar Pietrewicz, wytłumaczył, czy możliwe jest wydostanie się z Korei Północnej. - To jest gigantyczne przedsięwzięcie fizyczne i przede wszystkim psychiczne. Trzeba mieć zdrowie, żeby te tułaczkę przeżyć - podkreślał analityk ds. Półwyspu Koreańskiego i Japonii w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych.
Gość programu "Didaskalia" wyjaśnił, że w zależności od granicy, różne osoby próbują się przedostać. Próby bywają rzadkie i ekstremalnie niebezpieczne. Korę Północną otacza morze, a kraj graniczy z trzema państwami. - Ogólnie ucieka się przez Chiny, to granica 1500 kilometrów, to jest trudne do kontroli. Najwięcej ucieczek jest z tych prowincji graniczących z Chinami. Bo jest najbliżej do ucieczki - tłumaczył rozmówca.
Jedne z najbardziej medialnych ucieczek odbywały się przez Korę Południową, jednak rzadko się o nich już słyszy. - Próba przedostania się przez granicę międzykoreańską jest niemożliwa - tłumaczył ekspert. - Ucieczki dotyczą zazwyczaj żołnierzy - dodał. - Czasem udaje się z tej Północy uciec. Najczęściej udawało się, bo kogoś się przekupiło. To nie było znalezienie miejsca, w którym nikogo nie ma. To zazwyczaj wiązało się z przekupieniem na poziomie wewnętrznym, żeby przedostać się z prowincji do prowincji - opowiadał dr Pietrewicz.
Ostatnim państwem, z którym graniczy Korea Północna jest Rosja. - Odcinek z Rosją jest tak wąski, że szalenie trudny i tam wszystko widać. Stamtąd się nie da uciec - podsumował rozmówca "Didaskaliów". Cała rozmowa dostępna jest na YouTubie.