Szef SKW wprost o szpiegu w MON: miał szeroką wiedzę
Zatrzymany w Ministerstwie Obrony Narodowej cywilny pracownik miał dostęp do kluczowych procesów i materiałów tajnych. Szef SKW gen. bryg. Jarosław Stróżyk ocenił jego ujęcie jako niewątpliwy sukces i zapowiedział dalsze działania.
Najważniejsze informacje:
- Tydzień temu zatrzymano wieloletniego cywilnego pracownika MON z zarzutem szpiegostwa dla państwa z kierunku wschodniego.
- Gen. bryg. Jarosław Stróżyk podkreśla, że to pierwsza taka sprawa po zaostrzeniu kar w 2023 r. i „niewątpliwy sukces” SKW.
- Trwają analizy skali szkód i mitygacji strat; śledczy nie wykluczają żadnego scenariusza, w tym istnienia siatki.
- Ta osoba pracowała w MON od pierwszej połowy lat 90, co zresztą pokazuje, że w każdym wieku można pokusić się o zdradę państwa. To urzędnik, który pracował w najważniejszych departamentach resortu, zajmujących się strategią, planowaniem obronnym i bezpieczeństwem międzynarodowym - w rozmowie z Polską Agencją Prasową gen. bryg. Jarosław Stróżyk odniósł się do sprawy zatrzymanego pracownika MON, który usłyszał zarzuty szpiegostwa. Jak ujawnił, podejrzany jest absolwentem jednego z kierunków filologicznych na Uniwersytecie Warszawskim.
Pracownik MON szpiegiem
Tydzień temu w siedzibie MON przy al. Niepodległości w Warszawie zatrzymano wieloletniego cywilnego urzędnika resortu. Według SKW pracował w najważniejszych departamentach od pierwszej połowy lat 90. i miał dostęp do materiałów o klauzuli tajne. Mężczyzna usłyszał zarzut z art. 130 par. 2 Kodeksu karnego, dotyczący działania na rzecz obcego wywiadu i przekazywania informacji mogących wyrządzić szkodę RP. Sąd zastosował areszt na trzy miesiące.
Szef SKW podkreślił, że to pierwszy taki zarzut po nowelizacji z 2023 r., która zaostrzyła kary za szpiegostwo. Według niego, zatrzymany "w swoim długim życiu zawodowym pracował w innych komórkach, w tym w jednym z najważniejszych zarządów w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego".
Podejrzany o szpiegostwo, jak ujawnia w rozmowie z PAP Stróżyk, brał udział w kluczowych procesach MON, wyjeżdżał służbowo za granicę i przez lata poznał tysiące osób na wysokich stanowiskach. Szef SKW ocenił, że mówienie o jego roli jako czysto administracyjnej „to nieuzasadnione deprecjonowanie sukcesu polskich służb”, gdyż zatrzymanie szpiega to "niewątpliwy sukces" SKW.
Śledczy sprawdzają, jak długo mogło trwać szpiegowanie i jakie informacje wypłynęły. SKW analizuje wszystkie nośniki danych używane służbowo i prywatnie, a działania koncentrują się na mitygacji strat, by przekazane materiały miały jak najmniejszą wartość operacyjną dla przeciwnika.
Pytany o możliwe powiązania, szef SKW stwierdził, że „na tym etapie żadnych scenariuszy wykluczyć nie można”. Stróżyk wskazał na trwające postępowanie ABW i prokuratury. Odniósł się także do publicznych sugestii, że wykrycie nastąpiło przez służby kadrowe MON po wyjeździe podejrzanego na Białoruś: - To przejaw nieuzasadnionego dezawuowania tej sprawy i lekceważenie ciężkiej pracy moich podwładnych - ocenił.
Stróżyk zaznaczył, że prawo nie pozwala obecnie zakazać cywilom podróży do konkretnych państw, choć rozważenia może wymagać wprowadzenie ograniczeń dla kluczowych urzędników systemu bezpieczeństwa. Dodał, że decyzję o momencie zatrzymania poprzedził bilans zysków operacyjnych i ryzyk dla państwa.
Szef SKW wskazał, że służba przeszła zmiany organizacyjne w 2024 r. i działa w oparciu o 27 jednostek i komórek terenowych, co wzmacnia jej możliwości w całym kraju, także na wschodnim pograniczu:
- Działamy absolutnie merytorycznie, a nie na polityczne zamówienie, a tak w mojej ocenie niestety często zdarzało się w latach 2016-2023 - powiedział, wyrażając nadzieję na kolejne skuteczne operacje. Podczas najbliższego posiedzenia Sejmu ma odbyć się posiedzenie komisji ds. służb specjalnych z niejawną informacją o tej sprawie.